czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 6

........Louis.
-Louis co ty tu robisz?-krzyknęłam przestraszony zaświecając lampkę i w tym samym momencie zagrzmiało.
-O fuck.! Chyba pomyliłem pokoje.
-No raczej!
I właśnie w tym momencie do pokoju wpadła Klaudia.
-Co się tu dzieje? Louis co ty tu robisz?
-Kochanie, to nie tak jak myślisz. Pomyliłem pokoje, gdy wychodziłam na górę jak zachciało mi się pić. Przepraszam.
-Louis! W tej chwili do pokoju-krzyczała rozzłoszczona Klaudia.
Jednak po chwili wybuchnęła śmiechem i przeszła jej złość. Wszyscy wróciliśmy do swoich pokoju włącznie z Louisem i poszliśmy spać. Rano obudził mnie zapach jajecznicy, który rozniósł się po całym domu. Wstałam z łóżka i jeszcze w piżamie poszłam do Leny sprawdzić jak się czuje. Weszłam jednak w pokoju jej nie było. Wróciłam do pokoju ubrałam się i zeszłam do kuchni.

W kuchni zastałam uśmiechniętą Lenę, która szykowała jajecznice. 
-Dzień dobry, jak się czujesz?
-Hej, dobrze. Dziękuję że się wczoraj mną zajęłaś. Naprawdę dziękuje.
-Nie ma za co. A znalazłaś ten portfel?
-Nie i właśnie chciałam cię prosić o to byś szła ze mną policję i zgłosiła kradzież.
-Okej, nie ma sprawy. Tylko dzisiaj musimy zamówić mi ten bilet.
-Naprawdę musisz lecieć do Kanady, nie mogłabyś tu zostać. 
-Nie no, przecież nie mogę wam siedzieć na głowie, wujek z reszta czeka na mnie.
-Aha, ale jeszcze o tym porozmawiamy, a teraz siadaj i jedz.
-O jak ładnie pachnie. A Klaudia już wstała?-pytałam.
-Tak, już dawno. Ody dwoje musieli gdzieś jechać, ale powiedzieli że za niedługo wrócą.
-Jakieś plany na dzisiaj ?
-W sumie to nie, tylko musimy iść na ta policję.
-A później zamówić bilet.
-Daria, daj spokój z tym biletem. Zostań tu u nas. Tak fajnie jest. Wreszcie się nie nudzę, Klaudii całymi dniami nie ma.
-Nie no, serio wujek na mnie czeka i nie może się doczekać kiedy wreszcie mnie zobaczy.
-Teraz dam ci spokój, ale jeszcze o tym porozmawiamy. Zabieraj się do jedzenia bo zaraz wystygnie.
Oby dwie usiadłyśmy i zaczęłyśmy jeść. W połowie posiłku przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-wyrwała się Lena. A ty kończ to jedzenie.
Lena poleciała i otworzyła drzwi. Nagle z korytarza dobiegł krzyk.
-Aaa... Co ty tu robisz? W ogóle jak się tu znalazłeś-krzyczała dziewczyna-śledziłeś mnie?
Nie wiedziałam co się dzieje więc pobiegłam do niej.
-Lena, wszystko okej?-pytałam przerażona.
-Tak. nie nic nie jest okej. Pamiętasz jak ci wczoraj opowiadałam o tym zdarzeniu to jest właśnie ten chłopak.
-Nie bój się nic ci nie zrobię. Mam na imię Zayn i chciałem zwrócić ci twój portfel. Wczoraj jak upadła ci torba, rozsypała się i wypadł z niej portfel. Chciałem g po prostu zwrócić. 
-Dobrze Daria, idź kończyć jedzenie a ja porozmawiam z nim.
Wróciłam jak mi Lena kazała i dokańczałam śniadanie.                                                                       Perspektywa Leny:
Bałam się jednak byłam szczęśliwa. Tak głupio to zabrzmi jednak ucieszyłam się że go zobaczyłam. Motyli z brzuchu znów powróciły jednak złość przeważała.
-Proszę, nic z niego nie ruszałem. Sprawdziłem tylko adres by móc ci go oddać. Jeśli mi nie wierzysz to sprawdź sobie.
-Może to dziwne ale wierzę ci. 
-Lena, czy miałabyś ochotę na kawę?-spytał mulat z błyskiem w oku.
-Nie, sory ale nie. Jakoś dzisiaj się źle czuję. A teraz muszę już iść-i zamknęłam chłopakowi drzwi przed nosem. 
Wróciłam do kuchni usiadłam przy stole i kończyłam śniadanie.
Perspektywa Darii:
-Wszystko okej?-pytałam.
-Właśnie o to chodzi, że tak. Wszystko jest okej. Nawet nie potrafię być na niego zła. W sumie to nie mam za co okazał się być bardzo miły że przyniósł mój portfel do domu. Wczoraj to co się wydarzyło to w sumie sama chciałam, jednak się powstrzymałam.
-Lena, spokojnie. Wszystko się ułoży. Chodźmy do kina.
-Nie, tylko nie kino. A może tak pizza?
-Dobrze, cokolwiek chcesz. Przytuliłam ją, pomimo że znałyśmy się zaledwie 2 dni stała się moją przyjaciółką, której nigdy nie miałam. Poszłyśmy się przebrać. Po 20 minutach spotkałyśmy się przy wyjściu.
Ja ubrana byłam tak ponieważ pogoda dzisiaj była chłodna.

A Lena tak:



Wyszłyśmy z domu a kierowca już czekał. Zawiózł nas pod jakąś ulubiona pizzerię Leny. Wysiadłyśmy i weszłyśmy do środka. Na pierwszy rzut oka pomieszczenie było bardzo przytulne.

 Zajęłyśmy miejsca i podeszła pod nas kelnerka. Zamówiłyśmy duża Margaritę. Czas oczekiwania zleciał nam na rozmawianiu. Dowiedziałam się że rodzicie Leny i Klaudii byli bogaci, mieli własna firmę i teraz tą firmę przejęły dziewczyny, jednak zajmuję się nią siostra ich mamy. Tych wiadomości było jeszcze bardzo wiele jednak nie zdołałam wszystkich zapamiętać. Nagle, rozmowę  przerwał nam jakaś osoba. Spojrzałyśmy w górę i zobaczyłyśmy Harrego niosącego pizzę.
-Cześć dziewczyny. Co za miłe spotkanie.
-Cześć Harry-odpowiedziałyśmy równocześnie.
Harry patrzył na mnie z uśmiechem od ucha do ucha. Harry był bardzo fajnym chłopcem jednak nie myślałam wtedy żeby mógł być moim chłopakiem. Był fajnym kolega. 
-Wy zamawiałyście Margaritę?
-Tak.
-Proszę to dla was-Harry odszedł a my zaczęłyśmy jeść. 
Nagle Lena zorientowała się że zapomniała zabrać telefon. Więc postanowiła po niego wrócić. Ja zostałam sama i niespodziewanie usiadł obok  mnie Harry. 
-Gdzie Lena?
-Poszła bo telefon bo zapomniała go wziąć.A ty nie powinieneś pracować?
-Ta restauracja należy do mnie wiec mogę robić sobie przerwę kiedy chce.
Uśmiechnęłam się ponieważ głupio mi się trochę zrobiło.
-Tak w ogóle to bardzo smaczna pizza.
-Cieszę się że ci smakuje-powiedział uśmiechnięty Harry i w tym momencie zauważyłam na jego policzkach słodkie dołki w których się niemal zakochałam- poczekaj pobrudziłaś się.
Harry zaczął delikatnie zaczął ocierać moją buzię przez co poczułam się trochę skrępowana. Nasze oczy się spotkały a jego ręka zawędrowała na moja szyję. Coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie. Momentalnie poczułam jego perfumy które kusiły swoim zapachem. Moje serce zaczęło coraz mocniej bić a oddech stał się szybszy. Zamknęłam oczy i poczułam motylki w brzuchu. Nagle nasze usta się spotkały. Zaczęliśmy delikatnie muskać swoje wargi. Następnie moje palce dobrowolnie wplotły się w jego kręcone włosy. W pewnym momencie otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że wszyscy ludzie obecni w restauracji zaczęli wgapiać się w nas. Momentalnie przestałam, zaczerwieniłam się i spuściłam głowę. Harry nie wiedział co się stało jednak nawet o to nie pytał.
-Muszę już iść, ponieważ muszę zarezerwować bilet lotniczy do Kanady. To cześć-wybiegłam z restauracji a Harry za mną jednak wsiadłam w taksówkę i odjechałam. 





środa, 27 lutego 2013

*.*


Rozdział 5

był to Harry z zamówieniem.
-A gdzie Daria z Niallem?
-Poszli po jakąś bluzkę co Darii się spodobała. Ale za chwilę powinni wrócić.
Harry przysiadł się a ja czułam nadal ten wzrok na sobie.
-Harry muszę iść na chwile do toalety zaraz wrócę.
Odeszłam od stolika i udałam się w stronę toalety. Nagle zobaczyłam, że ktoś za mną idzie przestraszyłam się i przyśpieszyłam kroku. Jednak on tak samo nie zwolnij a jeszcze szybciej szedł za mną prawie biegł. Przestraszyłam się. On był tuż za mną. Stanęłam odwróciłam się i zobaczyłam mulata. Przestraszona zaczęłam cofać się, gdy nagle zatrzymałam się na ścianie. Nie mogłam już bardziej się cofnąć. Poczułam jego oddech na moich włosach Moja torebka upadła i rozsypała się z niej zawartość. Spojrzałam do góry i zobaczyłam jego śliczne brązowe oczy. Nagle mój strasz minął. Nie wiem czemu, ale poczułam motylki w brzuchu takie jak się człowiek zakocha. Dokładnie te same. Jego usta zaczęły się zbliżać do moich, były coraz bliżej i bliżej. Już miały się dotknąć gdy nagle się opanowałam i dałam mu solidnego plaskacza. Zabrałam torebkę, odwróciłam się i wróciłam do kawiarni gdzie czekał na mnie Niall z Harrym i Daria. Byłam strasznie roztrzęsiona. Łzy mi same spływały po policzkach. Podeszłam pod Darię z rozmazanym makijażem:
-Możemy już iść, proszę. O nic nie pytaj-rzekłam.
-Dobrze chodźmy. Sory chłopcy jednak my musimy już wracać.
-Ale jak to? Co się stało?-pytał przejęty Harry.
Jednak my nic nie odpowiedziałyśmy tylko  wyszłyśmy szybko, zapominając o naszych zakupach. Jednak Lena była teraz ważniejsza. Złapałyśmy taksówkę i w ciszy wróciłyśmy do domu. O nic nie pytałam Leny. Podjechaliśmy pod dom i Lena pierwszy raz się odezwała:
-Ile się należy?
-20 funtów.
-Dobrze, już płace-kontynuowała szukając portfela w torebce. O nie! Nie ma go.!
-Ale czego?-pytałam.
-Portfela.
-To ja zapłacę. Proszę 20 funtów. Dziękujemy i do widzenia-powiedziałam zamykając drzwi. Lena czekała na mnie przed samymi drzwiami domu.
-Daria, mam prośbę. Mogłabyś nic nie mówić Klaudii.
-Dobrze, skoro tak chcesz to nic nie powiem.
-Dziękuję, powiedziała Lena wtulając się we mnie.
Weszłyśmy do domu i Lena pobiegła od razu do siebie do pokoju. Ja rozebrałam buty i także próbowałam zrobić to samo gdy nagle z salonu dobiegł głos Klaudii:

-Wróciłyście już?
-Tak, głowa mnie rozbolała i postanowiłyśmy wrócić-kłamałam głupio się z tym czując. Pójdę się położyć.
-Poczekaj, chodź tutaj, poznasz kogoś.
Weszłam do salonu i zobaczyłam Klaudie wtulającą się w jakiegoś chłopaka.
-Daria to Louis, mój chłopak. Lou to Daria.
-Cześć, miło mi- powiedziałam do uroczego bruneta podając mu rękę i obdarowując go szczerym uśmiechem.
-Cześć, mnie także miło. Dużo słyszałem o tobie.
-Tak, a to dziwne bo dopiero jestem tu od wczoraj i to jeszcze na dodatek przypadkowo.
Wszyscy roześmialiśmy się, jednak ja postanowiłam zostawić ich samych i poszłam na górę do pokoju. Weszłam do pokoju zostawiłam buty i torebkę i postanowiłam, że pójdę do Leny. Tak też zrobiłam. Już po chwili znalazłam się przed drzwiami do jej pokoju. Zapukałam. 
-Lena, mogę wejść?
-Tak proszę.
Otworzyłam lekko drzwi i weszłam. Zastałam Lenę leżącą na łóżku w totalnej rozsypce.
-Lena co się stało?-pytałam przejęta, jednak dziewczyna milczała cicho pochlipując. Powiedz mi, nikomu nie powiem możesz mi zaufać.
Momentalnie dziewczyna usiadła, oparła się o łóżko i zaczęła opowiadać, że jakiś chłopak za nią szedł a później chciał ją pocałować. Ona w pierwszym momencie też tego chciała jednak opanowała się i dała mu plaskacza. Opowiadała to ze łzami w oczach. Przytuliłam ja i starałam się ja pocieszyć. Leżałyśmy tak razem na łóżko gdy nagle Lena zasnęła. Przykryłam ja kocem i poszłam do swojego pokoju. Wychodząc usłyszałam śmiech Klaudii, z którego wywnioskowałam że Louis ja gilgotał. Umyłam się, ubrałam piżamę i położyłam się spać. Zasnęłam szybko ponieważ byłam strasznie zmęczona. W nocy obudziły mnie krople deszczu i grzmoty. Nakryłam się kołdrą gdyż nie lubiłam tego dźwięku. Nagle poczułam czyjąś rękę w pobliżu mojego uda, odwróciłam się i zobaczyłam.....

Rozdział 4

blondyn dość średniego wzrostu. Szli i po drodze się wygłupiali. Lena spojrzała na mnie z uśmiechem i powiedziała:
-Całkiem milutki- obydwie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Ale on jest mój, ty sobie weź Harrego.
-No dobrze, ale tylko dlatego że ty miałaś udział w tym spotkaniu.
Uśmiechałyśmy się do siebie tajemniczymi uśmieszkami w momencie gdy chłopcy do nas dochodzili.
-Hej-rzucił loczek a po nim powtórzył uroczy blondasek. Daria to Niall, Niall to Daria, a ty jak masz na imię?- spytał loczek.
-To jest...- próbowałam dokończyć gdy nagle Lena wtrąciła się
-Mam na imię Lena, a ty ?
-Harry miło mi-uśmiechnął się loczek.To na co idziemy do kina? Może jakaś komedia romantyczna?
-O nie! Tylko nie komedia romantyczna-wtrącił się Niall.
-Dokładnie, wszystko tylko nie to-dodała Lena.
-To co wybieramy? Daria jakieś pomysły?-pytał Harry.
-Yy.. Czemu akurat ja? No nie wiem może jakiś horror?
-Takk.!-krzyknęli w tym samym momencie Niall i Lena.
-Nie, wszystko tylko nie horrory.
-Ale dlaczego? Co w nim jest takiego złego?-pytałam.
Chłopak poczerwieniał i dodał:
-Mogę iść, tylko pod warunkiem że usiądziesz obok mnie. Panicznie boję się horrorów.
Niall z Darią wybuchnął śmiechem a ja zgodziłam się jednak miałam nadzieję że usiądę koło blondaska.
Harry poszedł po bilety i my staliśmy na boku i rozmawialiśmy. Blondasek okazał się strasznie miły, żartobliwy i przede wszystkim uroczy. Coraz bardziej mi się podobał. Harry długo nie czekał po bilety i już po chwili zasiedliśmy w fotelach. Nie było dużo osób na sali. Siedziałam pomiędzy Harrym a Lena. Niall usiadł obok Leny. Trochę mnie to zasmuciło jednak nie miałam innego wyboru. Ogólnie horror opowiadał o jakiejś walce zombie z wilkołakami. W pewnym momencie jak poparzony wybiegł z sali. Niall popatrzył na mnie z zdziwieniem a ja nie wiedziałam co mam robić nagle Lena krzyknęła:
-No leć za nim.
I tak też zrobiłam wyszłam za nim. Harry siedział przed sala kinową skulony i twarz miał schowaną w ręce.
-Harry, coś nie tak?-pytałam kucając naprzeciwko niego.'
-Trochę wstyd mi, ale mówiłem że się boje.
Żal mi się zrobiło go trochę, jednak fajnie że się do tego przyznał i nie skrywał tego przede mną. Po chwili dołączyli do nas Lena z Niellem.
-Harry wszystko okej-pytała Lena.
- Tak, tylko Harry się gorzej poczuł-odpowiedziałam za niego by nie musiał się dodatkowo tłumaczyć i żeby się z niego nie śmiali.
Wychodząc z kina zabrałyśmy jeszcze nasze siatki z zakupami, które oczywiście nieśli chłopcy i udaliśmy sie na czekoladę. Niall zajął miejsce a my do niego dołączyliśmy, wszyscy zajęli miejsca i zamówiliśmy 2 czekolady, 1 kawę, 1 herbatę i 4 desery lodowe.  Nagle zauważyłam, że Lenie przygląda się pewien chłopak. Był to mulat o ciemnobrązowych oczach. Nie powiem, bardzo przystojny. Harry poszedł po zamówione rzeczy a ja poprosiłam Nialla że szedł ze mną jeszcze przymierzyć jedną sukienkę, gdyż mi się strasznie spodobała. Niall był bardzo miły i powiedział że pójdzie ze mną. Tak więc poszliśmy a Lena została sama przy stoliku.

Perspektywa Leny:
Siedziałam tak sama przy stoliku, jednak czułam czyjś wzrok na sobie. Rozglądałam się na wszystkie strony i dostrzegłam ze przygląda mi się pewien mulat. Z peszona odwróciłam wzrok i  całkowicie zmieniłam obiekt zainteresowania. Nagle zobaczyłam jakiś cień . Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam.....


wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 3

-Pizza przyjechała-krzyknęłam przekraczając próg drzwi balkonowych.
-Super, już wychodzę-rzekła Lena wychodząc z basenu i wycierając się ręcznikiem. A ty co taka czerwona?
-A nie ważne-urwałam, biorąc kawałek pizzy w usta by dalej nie kontynuować. Lena poszła w moje ślady i także zajadała się pizzą. Byłyśmy głodne więc zjedzenie jej długo nam nie zajęło.
 -To co teraz krótka kąpiel a później na zakupy-pytała Lena ocierając buzię chusteczką.
-Okej, a na wieczór poszukamy biletu dla mnie do Kanady. Tak więc wskakujemy!
Wskoczyłyśmy do basenu bo było strasznie gorąco. Chlapałyśmy się wodą i pływałyśmy. W godzinie szczytowej słońca postanowiłyśmy pójść do domu i zacząć przygotowania na zakupy. Weszłyśmy do domu i rozdzieliłyśmy się. Ja poszłam do swojego pokoju a Lena do swojego. Wybrałam z szafy kilka ubrań :


i poszłam do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic. Następnie związałam włosy w luźnego koka, zabrałam telefon i udałam się do pokoju Leny. Szłam długim korytarzem gdyż jej pokój mieścił się na końcu korytarza. Mijałam pełno drzwi, gdyż dom był ogromny. Stanęłam przed drzwiami, zapukałam i weszłam. To co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania, pokój był cudowny

-Gotowa już-spytałam.
-Jeszcze tylko makijaż i włosy i może iść. A ty gotowa?
-Ja już tak
-Dziewczyno, żartujesz sobie-powiedziała ze śmiechem Lena. Siadaj ja cię przyszykuje tylko najpierw dokończę przygotowywać siebie. 
-Usiadłam na łóżko i zauważyłam  w rogu pokoju małą toaletkę na której było dużo kosmetyków.

-Lena siadła przy niej i zaczęła rozczesywać włosy. Zaplotła małego warkoczyka do tyłu, musnęła rzęsy tuszem i nałożyła błyszczyk na usta.  Ubrana była w:

Następnie wstała od toaletki i kazała mi bym usiadła. Jak kazała tak też zrobiłam. Wstałam z łóżka i usidłam. Lena rozplotła mi włosy rozczesała i stwierdziła że mi zakręci końcówki. Nie zajęło jej to długo. Następnie zaczęła mi malować rzęsy gdy nagle rozległ się dźwięk telefonu. Wyjęłam telefon z kieszeni w sukience i zobaczyłam na wyświetlaczu nieznany numer. Trochę mnie to zdziwiło, wstałam podeszłam do okna i odebrałam. 
-Cześć, tu Harry-usłyszałam w słuchawce. 
-Cześć-odrzekłam zmieszanym głosem.Znamy się?
-Tak, przywoziłem dzisiaj do was pizzę
 -Aaaa... Coś się stało ?
-Nie, nic się nie stało. Tylko chciałem cie usłyszeć i spytać jak ci na imię. 
-Hahaha...-zaśmiałam się głośno a Lena popatrzyła tylko na mnie. Mam na imię Daria. 
-Miło mi. Jest jakaś szansa żeby się dzisiaj spotkać?
-Ale my się przecież nawet nie znamy.
-Ale nic nie szkodzi się zapoznać. Nie chcę ci nic zrobić. Wystarczy kawa lub kino.
-Nie lubię kawy. Ale kino czemu nie ? Zgodzę się ale tylko pod warunkiem że będę mogła zabrać ze sobą koleżankę.
-Okej, to ja tez zabiorę kolegę. To do zobaczenia o 16:00. Może być ?
-Dobrze do zobaczenia- rozłączyłam się, schowałam telefon do kieszeni i usiadam z powrotem przed toaletką. 
-Kto dzwonił-pytała Lena.
-Harry-odpowiedziałam z rumieńcami na twarzy.
-Harry? Kto to jest? 
-To dostawca pizzy. Przywiózł ją gdy zamówiłaś.
-No powiem ci szybka jesteś. Umówiłaś się z nim?
-Tak, ale ty idziesz ze mną.
-Coo? Co ja będę tam robiła? Nie chce wam przeszkadzać.
-Harry powiedział że zabierze ze sobą kolegę.
-No dobrze, to pójdziemy jednak wcześniej zakupy-powiedziała dokańczając mój makijaż.Nie uważasz że teraz lepiej ?
-Dziękuje- przytuliłam ją i dałam jej buziaka. 
Lena zabrała torebkę i wyszłyśmy z pokoju. Lena poszła do kierowcy by nas zawiózł. Ja udałam się przed dom i czekałam na Darię i kierowcę. Zaraz podjechali ślicznym, czarnym autem. Wsiadłyśmy do niego i pojechaliśmy. Zawiózł nas on pod wielkie centrum handlowe. Wysiałyśmy i udałyśmy się na zakupy. Była 14:00 wiec miałyśmy 2 h na zakupy. Pochodziłyśmy po wielu sklepach a nasze zakupy również były udane. Nim się zorientowałyśmy była już 15:57. Czym prędzej udałyśmy się pod kino. W budce przed kinem zostawiłyśmy zakupy i czekałyśmy na Harrego i jego kolegę. 
- A jeśli nie przyjdą-zaczęłam panikować.
-Jeśli powiedział, że przyjdzie to na pewno przyjdzie-próbowała uspokoić mnie Lena. 
Nagle z dość sporego tłumu dostrzegłam chłopaka z kręconymi włosami a z nim był....
                                                                                                    



Rozdział 2



Otworzyłam oczy i zobaczyłam słońce za oknem. O nie, pomyślałam. Przespałam wczorajsza kolację. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam na zegarek. Była 10:30 a w domu cisza. Zwlokłam się z łóżka
podeszłam do szafy i wybrałam sobie :




   Następnie zeszłam schodami na dół do kuchni gdzie spotkałam Lenę i Klaudię jedzące płatki z mlekiem.
-Dzień dobry. Wyspałaś się ? Tutaj masz płatki i mleko- mówiła Klaudia.
-Hej, oj wyspałam, wyspałam. Przepraszam, że nie zeszłam na kolację ale nie nastawiłam budziku i zaspałam- tłumaczyłam się wlewając mleko do płatków.
-Dzisiaj wpadnie do mnie mój chłopak Louis więc z Leną pójdziecie gdzieś na zakupy.
-Dobrze, a będę miała okazje go kiedyś poznać?- pytałam.
-No jak dobrze pójdzie to może jeszcze dzisiaj. Ale jak na razie to jadę do pracy i powinnam wrócić za jakieś 3h. Do zobaczenia dziewczyny.
-A ty masz jakieś plany na dzisiaj ?-pytałam Leny.
-Jeśli ci o to chodzi to nie mam chłopaka, a dzisiejszy dzień zamierzam spędzić z tobą bo chciałabym cie poznać lepiej.
-Wiec co robimy ?
-Może najpierw kąpiel w basenie a później zakupy ?
-Dobrze to ja idę się przebrać-mówiłam podnosząc się ze stołka i chcąc sprzątnąć miskę.
-Zostaw, Pani Francesca sprzątnie.
Poszłam na górę wyciągnęłam strój i poszłam do łazienki się przebrać. Nie zajęło mi to długo, a Lena już załączyła muzykę i pływała już w basenie. Nałożyłam na siebie ręcznik i zbiegłam schodami na dół. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi więc otwarłam. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom był to dostawca pizzy. Nie powiem całkiem ładny. Wysoki brunet z kręconymi włosami i zielonymi oczami. Trochę się zawstydziłam, gdyż byłam w samym stroju okryta jedynie ręcznikiem. Brunet przywitał mnie swoim zniewalającym uśmiechem podał pizze i powiedział :
-Harry, 15 funtów się należy za pizzę.
 Zapłaciłam mu, zabrałam pizzę i zamknęłam drzwi. Jednak po chwili usłyszałam pukanie otwarłam i to był znów on.
-Czy jest szansa abyś dała mi swój numer telefonu?- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Yyyy....-wydukałam z siebie. Trochę mnie to zdziwiło jednak po chwili dodałam- okej, napisze ci na kartce. Pośpiesznie napisałam numer na kartce podałam mu i zamknęłam drzwi. Strasznie się zaczerwieniłam jednak w tym momencie nie było to ważne, zabrałam pizze i poszłam za dom na basen.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 1

            Właśnie dzisiaj nadszedł czas na który czekałam od dłuższego czasu. Dzisiaj kończyłam szkołę gimnazjalną a jutro miałam wyjechać do Kanady do mojego wujka, który mieszka ze swoją żona i dziećmi . Na ten wyjazd zbierałam pieniądze od dłuższego czasu gdyż od kilku lat mieszkam z moja  babcią, ponieważ rodzice wyjechali za praca do Londynu kilka lat temu i słuch o nich zaginął. Moje życie do tej pory się szczęśliwie nie wiodło. Na wszystko zarabiałam sama pilnując dzieci sąsiadów, roznoszenie ulotek czy wyprowadzanie psów. Moja babcia otrzymywała jedynie ręte, która i tak zadowalająca nie była. Po zakończeniu roku szkolnego prędko pobiegłam do domu by się pakować. Zadzwoniłam do wujka Adama by dogadać końcowe szczegóły.
-Jutro mój samolot ląduje o 15:00. 
-Dobrze, na lotnisko przyjadę z Mają a Klara zostanie z Jasiem w domu by przygotować obiad. Pokój już na ciebie czeka. Tak się nie mogę doczekać twojego przybycia. 
-Ja też ale teraz muszę kończyć bo jeszcze zostało mi do spakowania kilka rzeczy. To do jutra. 
-Pa...
Rozłączyłam się i do walizki dołożyłam ostatnie rzeczy. Zasunęłam walizkę i wsunęłam ją pod okno by nie zajmowała miejsca. Nim się obejrzałam była już 18:45 więc poszłam zrobić kolację. Zjadłyśmy z babcią, pozmywałam i poszłam wziąć kąpiel, by wcześniej się położyć gdyż jutro ciężki dzień przede mną. Zabrałam potrzebne rzeczy, telefon i poszłam do łazienki. Odkręciłam kurki, zdjęłam ubranie, włączyłam muzykę i zanurzyłam się w wannie pełnej wody z pianą. Kąpałam się 30 min po czym wyszłam, wytarłam się, ubrałam piżamę i położyłam się do łóżka. Byłam strasznie podekscytowana co przeszkadzało mi w zaśnięciu jednak po kilkudziesięciu minutach wreszcie się udało. Wyjeżdżając do Kanady niczego nie traciłam, gdyż nie miałam tutaj za wielu znajomych. Rano obudził mnie dzwonek budzika, który nastawiłam aby nie zaspać. Wstałam nałożyłam na siebie ubrania, które naszykowałam i poszłam jeść śniadanie. Po śniadaniu sprawdziłam czy aby wszystko spakowałam, zadzwoniłam po taksówkę, pożegnałam się z babcią i wyszłam z walizką przed dom. Nie musiałam długo czekać nim taksówka przyjechała. Zawiozła mnie ona na lotnisko. Zatrzasnęłam  drzwi  i udałam się na odprawę. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam ze dochodzi 13:00, godzina o której mój samolot wylatuje. Zaczęłam się denerwować myląc całkowicie drogę. Nie patrzyłam na tabliczki, biegłam tam gdzie podążali ludzie. Nie wiedziałam czy idę dobrą drogą czy nie jednak wiedziałam że jeśli się nie pośpieszę to stracę szansę. Biegłam już prawie wchodząc do tunelu, gdy nagle wpadłam na stewardese. Zbierała ona bilety a ja jej rozsypałam. 
- Przepraszam, ale strasznie się spieszę. Nie zauważyłam Pani.
- Nic nie szkodzi. Proszę pospieszyć się bo samolot zaraz odlatuje. Czy ma Pani bilet ?
-Tak, jest tu gdzieś wymieszany jednak znalezienie go trochę potrwa.
- Dobrze proszę już iść.
Biegłam długim tunelem gdzie na końcu widać już było światło. Przy wyjściu z tunelu czekaj mężczyzna, który odebrał ode mnie walizkę. A ja weszłam schodami na pokład samolotu i zajęłam miejsce obok dość przystojnego mężczyzny. Wyjęłam z torebki telefon i słuchawki, zapięłam pas, założyłam słuchawki, odwróciłam głowę w stronę okna i zatopiłam wzrok w dal. Słyszałam tylko i wyłącznie piosenkę która dobiegała w słuchawka a przez myśl przebiegało mi tysiące myśli dotyczącego mojego dalszego życia. W pewnym momencie poczułam, że tracę kontakt, powieki są coraz cięższe a muzyka cichnie. Zasnęłam, byłam tak wykończona, że nawet nie wiem w którym momencie to nastąpiło. Nagle poczułam lekkie szturchnięcie była to stewardessa.
- Proszę Panią, proszę się obudzić jesteśmy na miejscu.
-Ale jak to kiedy. Dobrze już wychodzę.
Zabrałam ze sobą wszystkie rzeczy i wysiadłam. Schodząc po schodach trochę coś mi nie pasowało To nie przypominało Kanady. Jednak nigdy tam nie byłam i nie wiedziałam dokładnie czego mogę się spodziewać. Zeszłam ze schodów i udałam się do tunelu by odebrać bagaż. Nagle zobaczyłam na budynku napis London City Airport. Jak to London??????. Nie mogłam uwierzyć. Otwarłam szeroko buzię ze zdziwienia i udałam się bagaż. Zabrałam bagaż i podeszłam do starszej Pani, która siedziała na ławce.
-Przepraszam, gdzie ja jestem?
- I don't understand.
-Przepraszam, gdzie ja jestem?- spytałam ponownie jednak teraz w języku angielskim.
-Jest Pani w Londynie.
Patrzyłam na nią ze zdziwieniem i nie wiedziałam co mam robić. Podziękowałam i udałam się na zewnątrz, gdyż była piękna pogoda. Usiadłam przed lotniskiem na ławce i zaczęłam przeklinać, oczywiście w języku polskim. Obok mnie przechodziło setki ludzi, którzy patrzyli na mnie jednak dla mnie się to nie liczyło. Siedziałam zapłakana z rękami na twarzy i nie wiedziałam co mam robić. Nagle zobaczyłam przed sobą dwa cienie. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam dwie dziewczyny.
-Cześć-powiedziała ciemna blondynka. Coś się stało? Jak możemy ci pomóc?-o dziwo dziewczyna mówiła do mnie w języku polskim.
- Pomyliłam samoloty i zamiast lecieć do Kanady przyleciałam tutaj. Nie mam tu nikogo nie za bardzo nie wiem co mam robić.
- Nie martw pomożemy ci- odparła druga dziewczyna z ciemnymi włosami. Ja mam na imię Klaudia i mam 19 lat a to jest moja siostra Lena i ma 16 lat. A ty jak masz na imię?
- Jestem Daria i mam 16 lat.
- Chodź z nami bo sama raczej sobie nie poradzisz.
-Nie poszukam jakiegoś hotelu i zadzwonię do wujka bo pewnie się martwi.
- Nie ma mowy. Idziesz z nami.
- A nie będzie to problem dla was i dla waszych rodziców?
- Nie, mieszkamy sami. Nasi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej i ja opiekuję się Leną.
- Przepraszam że zapytałam.
- Nie szkodzi dla nas to jest już zamknięty rozdział i pogodziłyśmy się z tym. A teraz nie marudź tylko dzwoń do wujka i powiedz, że wszystko jest w porządku.
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam. Na szczęście się dodzwoniłam i wyjaśniłam wszystko. Następnie Klaudia złapała taksówkę, wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy. Droga długo nie trwała. Już po 10 min byłyśmy na miejscu. W drodze pytałam jak one się tam znalazły a Lena wytłumaczyła mi że wracały z Manchesteru. Trochę mnie to zdziwiło że pomimo iż mieszkają same mają pieniądze na to by lecieć do innego miasta w Londynie jednak teraz to nie było ważne. Taksówka zatrzymała się pod ogromnym białym domem wokół którego był ogromny ogród. Brama się otworzyła i weszłyśmy. Zaparło mi dech w piersiach.  Weszłyśmy do środka i znów ogarnęło mnie wielkie zdziwienie. Dom był cudowny, nigdy piękniejszego nie widziałam. Za nami wszedł mężczyzna, który wniósł moją walizkę.
- Lena pokaże ci resztę domu a ja pójdę do naszej pokojówki i powiem żeby przygotowała ci pokój.
Tak jak powiedziała Klaudia tak też zrobiła. Ona poszła a Lena zabrała mnie na taras za domem, na którym mieścił się ogromny basen.


Pomyślałam szczęście w nieszczęściu. Po chwili dołączyła do nas Klaudia i powiedziała, że pokój już jest gotowy. Weszłyśmy do środka i pokazały mi dokładnie gdzie co jest. Na końcu zaprowadziły mnie do mojego pokoju. Był on przytulny i bardzo ładny.

-Teraz się rozgość a tamte drzwi są do łazienki. Ręczniki powinny być w środku a my idziemy także się odświeżyć. Kolacja powinna być za jakąś godzinkę.
-Dziękuje nie wiem co bym bez was zrobiła.
Dziewczyny wyszły i zamknęły za sobą drzwi. Ja wypakowałam swoje rzeczy, poszłam do łazienki, wzięłam prysznic a po prysznicu rzuciłam się na łóżko i nawet nie wiem w którym momencie zasnęłam.