wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 15

2 miesiące później....

Ostatnie 2 miesiące upłynęły na przygotowaniach do wesela Klaudii i Louisa. Poprosiłam mnie oraz Harrego byśmy zostali świadkami na jej ślubie. Zgodziliśmy się od razu. Dzisiaj jest czwartek a w sobotę ma się odbyć wesele. Sukienka jak i wszystko zapięte było już na ostatni guzik. Dzień ślubu zbliżał się nie ubłagalnie. Brzuszek Klaudii także zaczął się już rzucać w oczy. Tak się cieszyła że już za niecałe 7 miesięcy zostanie mamą. W piątek siedziałyśmy razem w basenie i cieszyłyśmy się słońcem. Było już popołudnie więc planowałyśmy wieczór panieński. Oczywiście bezalkoholowy. Z Leną wymyśliłyśmy wieczór przy filmach z dzieciństwa. Do jedzenia będą same owoce i dużo soków owocowych. Po basenie poszłyśmy się szykować oczywiście w piżamy. Tego dnia chłopcy spędzili wieczór razem a my razem. Oczywiście doskonale wiedzieli, że jutro ślub i żeby się za bardzo nie opili. Po 30 min przygotowywania spotkałyśmy się w salonie i zaczęłyśmy seans filmowy. Filmiki były strasznie zabawne, zobaczyłam dziewczyny jak były małe oraz zobaczyłam ich rodziców. Mama była strasznie ładną kobietą i widać, że oby dwoje darzyli ich wielką miłością. Straszna tragedia je spotkała, ale cóż trzeba żyć dalej. O 24:00 poszłyśmy już spać, gdyż Klaudia musiała na siebie uważać. Rano dziewczyny wparowały do mojego pokoju i położyły się koło mnie. Leżałyśmy sobie tak i rozmawiałyśmy. Następnie zeszłyśmy i zjadłyśmy śniadanie. Ślub miał być o godz 15:00 tak więc miałyśmy jeszcze sporo czasu. O 12:00 miałyśmy umówionych fryzjerów i kosmetyczki. Zjadłyśmy śniadanie, wykąpałyśmy się i tak nam zleciało pół dnia. O 13:30 mieli po nas wpaść chłopcy. Zamówiona jest limuzyna która nas odwiezie do kościoła. Ślub jest bardzo skromny, jedynie nasza 6 i rodzice Louisa. Punktualnie o 12:00 przyjechali fryzjerzy i kosmetyczki, każda miała przydzielonego tylko dla siebie. Rozeszłyśmy się do naszych pokoi. Mój fryzjer zrobił mi koka a kosmetyczka dokleiła jedynie rzęsy, nałożyła lekki podkład a usta pomalowała na czerwono. Sukienka jaka miałam wyglądała tak:



Lena miała wyprostowane włosy a jej ubrania wyglądały tak:



Ogromne wrażenie zrobiła na mnie Klaudia, wyglądała olśniewająco. Ciąża jej służy.


O 13:20 wszystkie spotkałyśmy się przy wyjściu. Po 10 minutach przyszli i chłopcy. Oni także wyglądali bardzo przystojnie. Pierwszy do domu wszedł Louis. Szybko przywitał się ze swoją królewną.



Zaraz po nim wszedł Zayn:


A na końcu wszedł Harry. Wyglądał na zdenerwowanego. Wszedł przytuliła się i pocałował  a ja poprawiłam mu kołnierzyk.


 Kompletnie nie wiedziałam a co mu chodzi.
-Kochanie spokojnie, wszystko będzie dobrze, przecież to nie twój ślub.
Harry tylko spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Pod dom podjechała limuzyna a my do niej wsiedliśmy. W limuzynie panowała totalna cisza, nikt się nie odzywał, jedynie Louis próbował rozluźnić sytuacje. Ja ciągle spoglądałam na Harrego a on jeszcze gorzej był zdenerwowany. Pod kościołem wysiedliśmy i nikt się tego nie spodziewał. 
Perspektywa Klaudii
Wreszcie nadszedł ten dzień, dzisiaj miałam się stać panią Tomlinson.  Byłam trochę zdenerwowana. Pod kościołem wysiadłam z limuzyny gdy nagle niespodziewanie zabolał mnie brzuch. Ja się tylko zgięłam i wszyscy od razu podlecieli pode mnie i pytali się czy wszystko gra, Ja tylko się uśmiechnęłam i dodałam, że tak. Pewnie zaraz przejdzie. Wchodząc do kościoła znów odczułam ból, jednak ten był mocniejszy. Udałam, że nic mi nie jest i weszliśmy do kościoła. Nie chciałam zepsuć tego dnia, którego wyczekiwaliśmy tak długo. Organy zaczęły grać, a my trzymając się za ręce szliśmy po czerwonym dywanie. 


 Stanęliśmy razem przed samym ołtarzem i wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Chciałabym aby ta chwila trwała wiecznie, jednak co chwile odczuwałam lekkie skurcze w brzuchu. W pewnym momencie zaczęły mnie ona już niepokoić, jednak nie chciałam popsuć całego ślubu. Ksiądz złączył nasze ręce i kazał mi powtarzać po sobie. Nagle poczułam się bardzo źle, złapał mnie taki skurcz, że z bólu zemdlałam. Poczułam tylko jak nogi mi się uginają i jeden krzyk  - ,, Klaudiaaa...!" i jedynie ból.



poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 14

Perspektywa Darii:
Louis tak nas zaskoczył ta nowiną jednak strasznie się cieszyliśmy. Dzisiaj Klaudia miała już wracać do domu więc nie było sensu tam czekać na nią w szpitalu. Został tylko Louis a my wszyscy pojechaliśmy do domu. Lena wróciła z Zaynem a my z Harrym osobno. Po drodze rozmawialiśmy o wszystkim. Zwłaszcza o naszej przyszłości. Jednak długo nie mogliśmy porozmawiać, gdyż podjechaliśmy pod dom. Lena była już tam wcześniej. Weszliśmy do domy i wszyscy zasiedliśmy w salonie. Obejrzeliśmy film zanim Klaudia z Louisem wrócili. Była godzina 16:00 a Louis zadzwonił, że będą o 18:00. Wiec mieliśmy trochę czasu. Postanowiliśmy, że przygotujemy dla nich kolację. Więc zabraliśmy się za przyrządzanie. Ugotowaliśmy ulubione danie Klaudii jak i Darii. A mianowicie SPAGHETTI.  Przy gotowaniu wygłupialiśmy się gdy nagle dobiegł dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-krzyknęłam i pobiegłam do drzwi.
W drzwiach stali Louis z Klaudią bo zapomnieli kluczy.
-Daria! Co ty tu robisz?-pytała mile zaskoczona Klaudia.
-Jednak nie wyjechałam. I  przyjechałam do was jednak nikogo nie zastałam i dowiedziałam się że jesteś w szpitalu-jednak dziewczyna nie pozwoliła mi dokończyć gdyż rzuciła mi się na szyję lekko mnie dusząc.
Wszyscy weszli i zasiedliśmy do kolacji. Kolacja upłynęła bardzo przyjemnie. Po kolacji nastąpił moment kłótni o to gdzie będę spała. Dziewczyny upierały się, ze u nich. Jednak Harry twardo zaznaczył, ze nie pozwoli mi samej zostać i jak mam spać u nich to on tez.  Dziewczyny nie miały innego wyjścia jak się zgodzić. Zayn również został u Leny. Wszyscy rozstaliśmy się do swoich pokoi, gdyż Klaudia nie mogła się przemęczać.
Perspektywa Klaudii
Wróciłam nareszcie do domu. Z Louisem leżeliśmy w piżamach w łóżku i zastanawialiśmy się nad naszym dzieckiem. Czy będzie to dziewczynka czy chłopiec. Jednak po dłuższym rozmawianiu nie miało to już dla nas sensu, ważne żeby było zdrowe.  Wymyślaliśmy także różne imiona. Zmęczona całym dniem usnęłam w ramionach Louisa. Czułam tylko jak odgarnia moje włosy i całuje mnie w policzek po czym zasnęłam.




Perspektywa Leny
Z Zanem leżeliśmy, gdy nagle naszła mnie ogromna głupawka. Zaczęłam go gilgotać i rzucać w niego poduszki. Tak rozpoczęła się wojna. Poduszki walały się po całym pokoju a my biegaliśmy po pokoju , gdy nagle Zayn złapał mnie rzucił na łóżko i zaczął całować. Ja z niego zdzierałam coraz to więcej ubrań z resztą on ze mnie też.
-Kocham cię- zdążyłam wydusić z siebie gdy on wpakował swoje usta w moje.



Perspektywa Darii
Siedziałam na balkonie i wpatrywałam się w gwieździste niebo gdy nagle Harry podszedł od tyłu i zakrył mi oczy chusteczką. Wziął mnie na ręce i zaczął rozbierać.Odwiązał mi chusteczkę po czym zobaczyłam pokój cały w świeczkach a na łóżko leżały płatki róż. On również był nagi. Zaczął mnie namiętnie całować po czym wylądowaliśmy w łóżku.



Rozdział 13

Taksówka zawiozła mnie pod szpital. Roztrzęsiona po drodze zadzwoniłam do Zayna. Gdy weszłam do środka czekał już tam Louis, który chodził w kółko strasznie strasznie zdenerwowany.
-Co z nią?-pytałam zapłakana.
-Jeszcze nic nie wiem. Zabrali ja do tamtej sali a lekarz jeszcze nie wyszedł.
Louis widząc mnie w totalnej rozsypce przytulił mnie. Zobaczył to Zayn wbiegając do szpitala. Jednak nawet nie próbował robić scen zazdrości gdyż wiedział w jakim stanie jestem.
-Kochanie co się stało?
-Klaudia, ona sama nie wiem. Ale wiem, że coś się stało.
-Już spokojnie jestem przy tobie, Wszystko będzie w porządku-mówił przytulając mnie do siebie  próbując mnie uspokoić.
Wszyscy usiedliśmy za korytarzu i z niecierpliwością oczekiwaliśmy. Wydawało mi się, że czas się zatrzymał. Siedząc tam dokładnie 10 min, było dla mnie wiecznością gdy nagle wyszedł lekarz.
-Czy państwo są rodziną Klaudii Smith?-pytał.
Podnieśliśmy się krzeseł a ja dodałam:
-Tak ja jestem jej siostrą a to jest jej chłopak. Panie doktorze co z nią?
-Pani Klaudia wypadek jednak wszystko jest w porządku. Ma jedynie ma lekkie wstrząśnienie mózgu i trochę siniaków. Możecie do niej wejść tylko jak na razie jedna osoba i później można się wymienić-kontynuował lekarz. A teraz muszę iść bo pacjenci czekają na mnie.
-Louis idź pierwszy. Ja tutaj zaczekam z Zaynem.
Usiadłam z Zaynem wtulając się do niego a Louis poszedł do Klaudii.
Perspektywa Darii
Leżeliśmy z Harrym jednak poprosiłam go czy byśmy mogli już wrócić do Londynu. Chłopak się zgodził jednak nie chętnie. Ale ja go umiem przekonać. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i już po godzinie byliśmy w drodze do domu. Pierwsze co to pojechałam do domu dziewczyn. Dzwoniłam dzwonkiem jednak nikt nie otwierał. Zadzwoniłam do Leny:
-Cześć Lena gdzie jesteście?
-Hej, jesteśmy w szpitalu. Klaudia miała wypadek.
-Co? Jak to Klaudia miała wypadek. Harry jedziemy do szpitala-rzuciłam do chłopaka. Zaraz tam będziemy, w którym szpitalu jesteście?
-Harry? Jak to Harry? Gdzie ty jesteś? W  St Thomas' Hospital.
Więcej dziewczyna już nie zdążyła powiedzieć gdyż się rozłączyłam. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. Po 15 minutach wbiegliśmy do szpitala.
-Cześć Lena, co się stało gdzie jest Klaudia? Co z nią?-zadawałam tysiące pytań.
Dziewczyna nic mi nie odpowiedziałam tylko rzuciła mi się na szyję o mały włos aby mnie udusiła.
-No już spokojnie. Jeszcze się mną nacieszysz. Nigdzie nie wyjeżdżam zostaje tutaj z wami i Harrym. A teraz powiedz mi co z nią?
-Wszystko dobrze, znaczy się tak powiedział lekarz. Na razie wszedł tam Louis a ja mam wejść po nim. Siadaj i opowiadaj.
Wszyscy usiedliśmy na stołkach i zaczęłam jej wszystko opowiadać.
Perspektywa Klaudii
Pomału moje myśli wracały i zaczęłam słyszeć co się dzieje wokół mnie. Nie byłam jeszcze wstanie otworzyć oczy. Czułam że ktoś mnie trzyma za rękę jednak nie byłam w stanie zdefiniować kto to był. Słyszałam jakieś głośne pikania. Nie wiedziałam gdzie jesteś. Po kilku próbach otwarcia oczów wreszcie mi się udało.  Moje oczy ujrzały bardzo jasną salę, jednak światło było tak mocne że musiałam zamknąć je z powrotem.  Zaczęła boleć mnie głowa a wszystko wokoło wirowało.
-Klaudia kochanie. Wszystko w porządku?-słyszałam głos, który znałam już bardzo dobrze.
Był to głos Louisa. Ponownie próbowałam otworzyć oczy. Tym razem udało mi się. Zobaczyłam siedzącego Louisa trzymającego mnie za rękę oraz miliony kabelków podpiętych do mnie.
-Co się stało gdzie ja jestem?-pytałam.
-Kochanie jesteś w szpitalu, miałaś wypadek. Jednak na szczęście nic się nie stało.
-A co z dzieckiem?-pytałam.
-Jakim dzieckiem?-spytał zdziwiony Louis.
-Kochanie będziemy mieli dziecko-oznajmiłam.
Louis jak porażony przytulił mnie i zaczął całować po całej twarzy.
-Kochanie uważaj. Delikatniej.
Jednak on nie miał zamiaru. Po chwili do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry, jak się pani czuje?
-Dobrze panie doktorze, a co z moim dzieckiem?
-Z dzieckiem wszystko dobrze tylko musi pani teraz uważać. Ciąża w tym momencie jest zagrożona.
Jednak to się dla mnie nie liczyło. Ważne, że wszystko było dobrze.
-Kiedy mogę wyjść ?
-Jeśli wszystko będzie dobrze to jeszcze dzisiaj wieczorem. Tylko pod jednym warunkiem, że będzie pani uważała na siebie.
-Spokojnie panie doktorze ja już tego dopilnuję-odezwał się Louis.
-A teraz niestety ale muszę pana wyprosić. Teraz zbadam pacjentkę a później proszę zawołać siostrę.
Louis pocałował mnie jeszcze na pożegnanie i szepnął do ucha, że będzie na mnie czekał i wyszedł.
Perspektywa Louisa
Nie mogłem w to uwierzyć.  Właśnie się dowiedziałem, że zostanę ojcem. Jeszcze to do mnie nie docierało. Wyszedłem z sali od Klaudii trudno było mi się z nią rozstać choć tak an chwilkę.  Wchodząc na korytarz krzyknąłem szczęśliwy
- ,, Zostanę ojcem"
Wszyscy pogratulowali.

Rozdział 12

Wyszłam strasznie zdziwiona. Ogarnął mnie jeden wielki nie pokój. Nie wiedziałam co mam robić. Czy dzwonić do Louisa i mu o wszystkim powiedzieć czy najpierw dowiedzieć się wszystkiego od Liama bądź nie mówić mu o niczym i jak coś to udać, że dziecko jest Louisa.. Roztrzęsiona wyjęłam kluczyki z torebki, otwarłam samochód i wsiadłam do niego. Jeszcze chwilę pomyślałam, zapięłam pasy i odjechałam. Na samym początku postanowiłam udać się do Liama. Od niego muszę się dowiedzieć czy między nami do czegoś doszło. Pamiętam, że chłopak mieszkał na sąsiedniej ulicy w ceglanym domu. Tam też się udałam. Po 10 min drogi byłam na miejscu. Wysiadłam z auta i po chwili stanęłam przed białymi drzwiami. Zadzwoniłam dzwonkiem i nie uszły 2 minuty kiedy ktoś otworzył  drzwi. Była to starsza pani, podejrzewałam więc, że może to być jego babcia.
- Dzień dobry, czy zastałam Liama?-pytałam z uśmiechem.
-Dzień dobry, tak Liam jest w domu. Momencik zaraz go zwołam, proszę wejść do środka-powiedziała pani ze serdecznością.
Wiedziałam jakie są starsze panie więc nie próbowałam się nawet wymigać. Weszłam do środka a przemiła pani znikła na chwilę a w jej miejsce przyszedł Liam.
-Cześć, mam pytanie jednak wolałabym być na osobności. Możemy się przejść?
-Hej, jasne nie ma sprawy. Babciu zaraz wrócę-oznajmił chłopak zabierając ze sobą bluzę i zamykając za nami drzwi.
Szliśmy chodnikiem do pobliskiego parku. Całą drogę szliśmy w milczeniu. W parku usiedliśmy na ławce po czym przejęłam inicjatywę i zaczęłam mówić.





-Jest sprawa, dość intymna i nie zręcznie mi o niej mówić-kontynuowałam czując, że robię się coraz bardziej czerwona.
Chłopak patrzył na mnie swoimi dużymi brązowymi oczami, które wprowadzały mnie w zawstydzenie.
-Czy na tej imprezie, czy między nami do czegoś doszło?-pytałam obawiając się odpowiedzi.
Patrzyłam na chłopaka a on patrzył na mnie. Chwila stawała się coraz dłuższa po czym on uśmiechnął się i dodał:
-Nie, nie. Spokojnie do niczego nie doszło. Ale o mały  włos. Gdyby nie to, że zasnęłaś to pewnie coś by się wydarzyło.
W tym momencie kamień spadł mi z serca. Ucieszyłam się na wieść, że do niczego nie doszło i wreszcie miałam pewność kto jest ojcem. W końcu mogłam oznajmić Louisowi ta nowinę. Siedzieliśmy jeszcze z Liamem i odważyłam mu się wyznać całą prawdę. To że mi się podoba oraz też to że nie zostawię Louisa.  Porozmawialiśmy sobie wyjaśniając wszystkie rzeczy. Postanowiliśmy zostać znajomymi, jednak dodał, że zawsze mogę na niego liczyć. Po 2 godzinach rozmowy udałam się z powrotem do domu. Miałam dosłownie 5 min jazdy. Wsiadłam, odpaliłam silnik i ruszyłam. Byłam tak szczęśliwa, że postanowiłam od razu zadzwonić do Louis. Wyciągnęłam telefon z torebki i wykręciłam numer.
-Cześć kochanie. Wpadnij do mnie dzisiaj, mam ci coś bardzo ważnego do po.....- i nagle poczułam mocne uderzenie a później już nic nie pamiętałam.
 Perspektywa Darii:
Tamtego dnia, kiedy miałam się rozstać z Harrym na zawsze postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i zostałam z nim. Nie wiedziałam czy jutro czy za 2 tygodnie a może za 10 lat mnie zostawi ale zostałam z nim. Od razu z lotniska pojechaliśmy z daleka od Londynu, gdzieś nad morze. Mieścił się tam ogromny luksusowy dom a w promieniu 20 kilometrów nie było żadnych innych domów.



Przez całe 2 tygodnie nie odbieraliśmy żadnych telefonów, cieszyliśmy się tylko sobą. Całymi dniami leżeliśmy w łóżku lub chodziliśmy na spacery.  Podczas tego czasu dużo dowiedziałam się o Harrym i zakochałam się w nim po same uszy. Nasza sielanka nie miała końca jednak do pewnego czasu, gdy wreszcie poczułam potrzebę zadzwonienia do Leny. Harry jeszcze spał a ja zabrałam telefon i wybrałam do niej numer.
-Cześć Lena, przepraszam że się nie odzywałam ale nie miałam czasu. Tyle się działo.
-O hejka!-usłyszałam pisk w słuchawce. Nareszcie zadzwoniłaś, tak się bałam i strasznie za tobą płakałam jednak Zayn był przy mnie i mnie pocieszał.
-Mam dla ciebie niespodziankę. Ale teraz muszę już kończyć. Odezwę się jeszcze-dążyłam usłyszeć jeszcze w telefonie ,, Poczekaj" jednak było za późno bo nacisnęłam czerwoną słuchawkę i się rozłączyło. Następnie wyłączyłam telefon i wróciłam do Harrego, które spał w łóżku nago. Położyłam się obok niego i zaczęłam go gryźć po uchu.Harry otworzył oczy, odwrócił głowę w moja stronę i zaczął mnie całować.
 Perspektywa Leny
Wreszcie dzisiaj otrzymałam telefon od Darii. Nareszcie usłyszałam jej głos. Tak czekałam na jej telefon. Trochę mnie od zdziwił jednak cieszyłam się. Zastanawiało mnie tylko jedno co to za niespodzianka. Siedziałam w salonie rozmyślając nad tymi sprawami i nagle otrzymałam telefon:
-Dzień dobry tu pielęgniarka ze szpitala St Thomas' Hospital.  Czy rozmawiam z Leną Smith?
Momentalnie mój oddech stał się szybszy i nie równomierny.
-Tak przy telefonie.
-Proszę przyjechać do szpitala. Została przywieziona nie jaka Klaudia Smith, czy to pani siostra?
Łzy mi napłynęły do oczu i nie wiedziałam co mam odpowiadać.
-Tak, ale co się stało?-pytałam próbując się czegoś dowiedzieć.
-Proszę przyjechać natychmiast. Nie możemy udzielać informacji przez telefon.
Rozłączyłam się, zabrałam kurtkę i zadzwoniłam po taksówkę. Po 5 minutach taksówka już czekała wsiadłam do niej i wyruszyłam.




niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 11

Poprosiłam dziewczyny, żeby zostały w domu a Harry mnie sam odwiezie. Wolałam już przeżyć to teraz niż później na samym lotnisku.
-Daria jeśli nie chcesz to nie jedź. Zostań z nami-mówiła zapłakana Lena wtulając się we mnie.
Widać było, że przywiązała się do mnie z resztą ja do niej też. Trudno było ją oderwać ode mnie. Następnie przytuliła się do mnie Klaudia. Po pożegnaniu Harry zabrał moją walizkę a ja wyszłam ze łzami w oczach do samochodu. W samochodzie Harry był strasznie zdenerwowany z resztą ja też. Po 20 minutach drogi byliśmy już na miejscu. Zabrał moją walizkę a ja szłam obok niego. Trzymaliśmy się cały czas za ręce. Byłam przerażona. Właśnie tego się obawiałam, jednak to nastąpiło i wcale tego nie żałowałam tego. Do odlotu było jeszcze 1,5 godziny. W tym czasie cały czas siedzieliśmy razem wtuleni w siebie trwając w ciszy. Czas biegł bardzo szybko. Nim się zorientowałam już  musiałam iść na odprawę. Wstałam Harry robiąc to samo, chwycił mnie za biodra przysunął do siebie i pocałował. W tym momencie powróciły wspomnienia ze wczorajszej nocy. Oderwałam się od Harrego i dostrzegłam w jego oczach łzy. Widząc to wzruszyłam się, jednak wiedziałam że Harry jest bardzo emocjonalny. Zabrałam walizkę i udałam się w stronę odpraw. Usłyszałam jeszcze głos Harrego, odwróciłam się i z jego ust wyczytałam KOCHAM CIĘ. Łzy napłynęły mi do oczów momentalnie i zaczęłam płakać. Nie mogłam przestać jednak szlam dalej. W pewnym momencie odwróciłam się i zobaczyłam Harrego, który siedział na stołkach i twarz miał zatopioną w rękach. Wiedziałam, że płakał. I coś nagle we mnie pękło. Zostawiłam walizkę i zaczęłam biec w jego stronę. On to zobaczył i zrobił dosłownie to samo. Spotkaliśmy się w połowie drogi a ja rzuciłam mu się na szyję. Zaczęliśmy się całować i wyszeptałam mu do ucha:
-Harry zabierz mnie stąd.
Chłopak jak porażony pobiegł po moją walizkę chwycił mnie za rękę i pociągnął do samochodu. Wsiedliśmy, on odpalił silnik i pojechaliśmy.








Perspektywa Leny
Bardzo przeżywałam wyjazd Darii. Po mimo że się znałyśmy tak krótko odnalazłam w niej przyjaciółkę. Zayn przyszedł do mnie i cały czas mnie pocieszał. Bardzo było mi to potrzebne. Dziękuje mu za to, że mnie wspierał gdy tego potrzebowałam.



2 tygodnie później



Perspektywa Klaudii
Minęły 2 tygodnie od wyjazdu Darii. Od tamtego momentu nie odezwała się. Lena już pomału się z tym oswoiła dzięki Zanyowi. Siedziałam sobie w pokoju, a Louis był w tym czasie w pracy.  Liam próbował się w tym czasie ze mną skontaktować, jednak ja nie chciałam. Bałam się, że jeszcze pomiędzy nami coś mocniej zaiskrzy. Zastanawiało mnie tylko jedno czy pomiędzy nami do czegoś doszło. Jednak wolałam tego nie roztrząsać. Leżałam na łóżku, gdy nagle zaszło mnie takie oświecenie. Spojrzałam na kalendarz i dostrzegłam, że mój okres się spóźnia. Powinnam go dostać już 6 dni temu, a tu nic. Trochę się przestraszyłam więc umówiłam wizytę u lekarza. Wizytę miałam za 2 godziny więc postanowiłam się przygotować. Po godzinie byłam już gotowa i wyruszyłam w drogę. Gabinet nie znajdował się daleko ode mnie więc po chwili byłam już pod budynkiem. Zaparkowałam samochód i wysiadłam z niego. Cały czas się bałam co to może oznaczać. Zasiadłam w poczekalni gdzie siedziało pełno kobiet w ciąży. Trochę im zazdrościłam, gdyż bardzo kochałam małe dzieci. Louis także i zawsze marzyliśmy o gromadce dzieci.
Po 15 minutach oczekiwaniach zawołała mnie pielęgniarka bym weszła do gabinetu. Weszłam i usiadłam na stołku przed biurkiem. Za biurkiem siedziała całkiem miła pani.
-Z czym pani do mnie przychodzi?-pytała lekarka.
-Mam problem. Mój okres się spóźnia. Powinnam dostać miesiączki 6 dni temu a tu nic. Trochę się boje czy to czasami nie jakaś choroba.
-Okej. Także zapraszam panią do pokoju obok. Proszę rozebrać bluzkę i się położyć.
Wykonałam rozkazy i po chwili już leżałam na łóżku. Doktorka postanowiła mi zrobić USG. Jeździła mi po brzuchu jakimś urządzeniem, które wywoływało u mnie gilgotki. W pewnym momencie opanowałam się i stałam się poważna.  Po chwili spojrzałam na panią a ona z uśmiechem oznajmiła mi:
-Widzi pani o tutaj, ta kropkę ?
Próbowałam coś wypatrzeć jednak nic nie widziałam.
-Gratuluję będzie zostanie Pani mama.
Cooo? Z jakiej racji?-powtarzałam sobie w myślach. Tak jakbym nie wiedziała skąd się biorą dzieci. Byłam zdziwiona nie wiedziałam co mam robić. Moje serce waliło jak oszalałe. Momentalnie napłynęły mi na myśl tysiące pytań. Jednak jedno nie dawało mi spokoju. Czu ojcem dziecka może być Liam. Nie wiem czy między nami doszło do czegoś, jednak nie miałam też tej pewności że czegoś takiego na pewno nie było.
Założyłam bluzkę, wstałam z łóżka, umówiłam się z lekarką na następną wizytę i wyszłam. O niczym innym nie myślałam tylko o tym kto jest ojcem Liam czy Louis.






Rozdział 10

stukanie do drzwi. Otworzyłam oczy, usiadłam opierając się o łóżko, poprawiłam włosy i powiedziałam:
-Proszę.
Po chwili otworzyły się drzwi i zza drzwi wychyliła się głowa. Był to Louis.
-Cześć kochanie-przywitał mnie wchodząc do pokoju przy czym rzucił się na łóżko i pocałował mnie w usta.
-Hej, a co ty tak pukasz?
-A bo nie wiedziałem czy nie będę przeszkadzał. No dobra tak na prawdę to widziałem, że spałeś i chciałem cię obudzić.
-Dobra głupolu, nie tłumacz się już-przytuliłam go do siebie.
-Jak po imprezie? Widzę, że się pobalowało, wtedy gdy ja ratowałem mamę-powiedział z ironia.
-Impreza była świetna i żałuj, że cię nie było, ale strasznie mi się chce spać.
Wtuliłam się jeszcze bardziej w jego ramiona i poczułam jak moje myśli ulatują, powieki stają się coraz cięższe a ciało staje się bezwładne.
Perspektywa Leny:
Leżeliśmy z Zaynem wtuleni w siebie. Dzisiaj pierwszy raz nasze ciała stał się jednościom, nie ukrywam cieszyłam się tym faktem. Tym potwierdziliśmy naszą miłość.
-Kochanie, ja już będę się zbierał. Musze jeszcze coś dzisiaj załatwić-chłopak wstał, założył ubrania, pochylił się nade mną i pocałował mnie jeszcze na pożegnanie.  Chwyciłam go za szyję i nie chciałam puścić.
-Kochanie, naprawdę muszę już iść.
Pocałował mnie jeszcze raz i wyszedł. Zrobiło mi się trochę pusto bez niego jednak jak mus to mus. Postanowiłam, że się trochę ogarnę. Wstałam z łóżka, zabrałam ubrania i poszłam do łazienki.


Perspektywa Darii
Była już 13:00 a o 20:00 miałam samolot. Leżałam Harremu na klacie a on bawił się moimi włosami. Myślałam o tym, że za kilka godzin już nie będzie takiej sytuacji. Będę siedziała sama w samolocie lecąc do Kanady, a obok mnie nie będzie Harrego. Zrobiło mi się smutno, ze aż łza z oczu mi popłynęła.
-Ej, kochanie. Co się dzieje?-pytał ocierając łzę spływającą po moim policzku. 
-Nie, tylko.... Wszystko w porządku-próbowałam oszukać loczka, jednak nie udało mi się to, bo pomimo tego że znamy się tak krótko on zna mnie jak mało kto. 
Chłopak podniósł się, spojrzał mi w oczy i dodał:
-Skoro nie chcesz jechać, to nic na siłę. Zostań tu z nami. Możesz się nawet wprowadzić do mnie-mówił spokojnie swoim urokliwym głosem.
-Kochany jesteś, ale muszę jechać wujek czeka na mnie już. Musze zaraz do niego zadzwonić, o której mam samolot i zacząć się pakować. Pomożesz mi ?
Loczek nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się i pocałował mnie. Oznaczało to, że sory kochanie ale muszę iść. Wstałam z łóżka a on zrobił dokładnie to samo. Zabrałam kilka rzeczy i poszłam do łazienki. Harry wszedł tam razem ze mną i wzięliśmy razem kąpiel.


A ubrana byłam tak: 




Perspektywa Klaudii
Po kilku godzinach wstałam a Louis jeszcze spał. Musiałam ogarnąć się gdyż obiecałam Darii, że ją odwiozę.      Zachowywałam się cicho by go nie obudzić. Zabrałam kilka rzeczy i poszłam do łazienki.


Po kilkudziesięciu minutach wyszłam a Louis już nie spał. Przeglądał coś na laptopie. 
-Kochanie co to za Liam?-spytał się.
-Jaki Liam? -pytałam zdziwiona. 
-No ten, zobacz zdjęcie jest tutaj jego razem z tobą i dziewczynami.
Spojrzałam na zdjęcie i pomału zaczęłam sobie przypominać. Przypomniałam sobie każdy szczegół, także to że byłam z nim w kuchni i że byłam naga. W momencie moje serce zaczęło mocniej bić. Nie to nie mogła być prawda. Nie mogłam się przecież z nim przespać. Jednak wszystko na to wskazywało. Momentalnie nogi mi się ugięły i usiadłam na łóżku. 
-Klaudia wszystko w porządku?
-Tak-wymamrotałam.
Perspektywa Darii
Harry wyszedł a ja zostałam sama. Powiedział jednak, że mnie podwiezie na lotnisko i tam się ze mną pożegna, z jednej strony się cieszyłam jednak z drugiej będzie to moje najgorsze pożegnanie.
Dokańczałam pakownie gdy na zegarze wybiła 17:00. Zabrałam swoją walizkę na dół, gdzie czekała już na mnie Klaudia z Louisem oraz  Lena. Po chwili dobiegł dźwięk dzwonka do drzwi. 
-To Harry-rzuciłam i pobiegłam otworzyć drzwi.
Otworzyłam drzwi i tak jak myślałam w drzwiach zastałam Harrego. Od razu rzuciłam mu się na szyję. 
On nie protestował bo wiedział, że już za chwile rozstaniemy się i być może nie zobaczymy się już nigdy.







sobota, 2 marca 2013

Rozdział 9

-Coś nie tak?
-Też Cię kocham. Przepraszam, że wtedy w pizzerii uciekam, ale bałam się przywiązania do ciebie. Jutro już wylatuję, a związki na odległość nie mają szans. Ale teraz się nie boję. Co ma być to będzie-zakończyłam, wracając do wcześniejszego zajęcia. W ogrodzie na szczęście byliśmy sami. Leżeliśmy na trawie, w samej bieliźnie zaczął rozpinać mój stanik gdy znów przerwałam:
-Harry, ja jeszcze nigdy tego nie robiłam- powiedziałam lekko skrępowana.
-Pociesze cię, ja też.
I w tym momencie moje blokady całkowicie puściły. Poczułam się lekka i stałam się naga. Harry zdjął ze mnie wszystko co miałam na sobie, z resztą on też był nagi. Rozkoszowaliśmy się swoją bliskością. Przykryliśmy się kocem, który leżał na ławce a reszty nie pamiętam. Rano obudziły mnie buziaki, którymi obdarowywał mnie Harry. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, ze znajdujemy się u mnie w pokoju. Miałam lekkie bóle głowy, jednak nie przeszkadzało mi to tak bardzo.
-Co my tu robimy, czy aby nie byliśmy na polu?-pytałam trochę zdezorientowana.
-Gdy zasnęłaś, przyniosłem cie tu na górę, a że nie miałem jak wrócić bo trochę wypiłem położyłem się obok ciebie i zasnąłem.
I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że jestem naga. Nagle powróciły wspomnienia ze wczorajszej nocy. Jednak były to miłe wspomnienia.
-Czuję się taka szczęśliwa-powiedziałam loczkowi obdarowując go słodkim całusem.
-Mam nadzieję, że nie zrobiłem ci krzywdy.
-A czy widać, żebym była zraniona?
Chłopak już nie odpowiedział, tylko zaczął mnie całować.
Perspektywa Leny:
Obudziłam się rano z bólem głowy. Obok mnie siedział Zayn w samych majtkach i myział mnie po nogach. Próbowałam się podnieść, jednak ból dał za wygraną.
-Dzień dobry kochanie-usłyszałam jego życzliwy głos.
-Hejka-odpowiedziałam
-Proszę, to dla ciebie. Aspiryna na ból głowy i sok pomidorowy-podał mi, dodając do tego uśmiech
Doskonale pamiętałam co się wydarzyło tej nocy. Pamiętam, gdyż to był mój pierwszy raz. Czułam się świetnie i wiedziałam, że mogę zaufać Zaynowi. Nie wiedziałam o nim za wiele, ale wiedziałam że go kocham  a on mnie i tylko to się liczyło. Połknęłam aspirynę popijając sokiem, gdy Zayn położył się obok mnie  i zaczął mnie całować. Ja odwzajemniłam i kolejne 20 minut wyjęte z życiorysu jednak, były to szczęśliwe momentu mojego życia.
Perspektywa Klaudii:
Rano obudziłam się z bólem głowy i ogromnie spragniona. Problem w tym, że ja niczego nie pamiętałam.
Próbowałam otworzyć oczy jednak światło, które było w tym pomieszczeniu oślepiało mnie. Nie mogłam dokładnie sprecyzować gdzie się znajduję. Po kilku próbach otwarcia oczu, wreszcie się udało i to co zobaczyłam lekko mnie zdziwiło. Moim oczom ukazała się


a ja leżałam na sofie, która stała w rogu. Po chwili zorientowałam się, ze leżę naga a ubrania porozwalane są po całym pokoju. Z tamtej nocy nic nie pamiętałam. Pobiegłam do łazienki, nałożyłam na siebie szlafrok i sprzątnęłam ubrania. Za  godzinę miała przyjść sprzątaczka więc przeniosłam się do swojego pokoju.


Ciągła myśl jaka nie dawała mi spokoju to dlaczego byłam naga. Położyłam się do łóżka, gdy nagle rozległ się dźwięk telefonu. Był to Louis, przepraszał że wczoraj nie wrócił ale mama była tak roztrzęsiona całym tym wydarzeniem, że nie mógł ją zostawić samej. Ja powtarzałam, że nic się nie stało bo ja nic nie pamiętałam ze wczoraj. Tym bardziej o jakimś wydarzeniu, o co chodziło. Jednak nie zakrzątałam sobie tym głowy. Odłożyłam telefon i zasnęłam. Nie wiem dokładnie ile spałam, gdy nagle obudziło mnie...