- Dzień dobry, czy zastałam Liama?-pytałam z uśmiechem.
-Dzień dobry, tak Liam jest w domu. Momencik zaraz go zwołam, proszę wejść do środka-powiedziała pani ze serdecznością.
Wiedziałam jakie są starsze panie więc nie próbowałam się nawet wymigać. Weszłam do środka a przemiła pani znikła na chwilę a w jej miejsce przyszedł Liam.
-Cześć, mam pytanie jednak wolałabym być na osobności. Możemy się przejść?
-Hej, jasne nie ma sprawy. Babciu zaraz wrócę-oznajmił chłopak zabierając ze sobą bluzę i zamykając za nami drzwi.
Szliśmy chodnikiem do pobliskiego parku. Całą drogę szliśmy w milczeniu. W parku usiedliśmy na ławce po czym przejęłam inicjatywę i zaczęłam mówić.
-Jest sprawa, dość intymna i nie zręcznie mi o niej mówić-kontynuowałam czując, że robię się coraz bardziej czerwona.
Chłopak patrzył na mnie swoimi dużymi brązowymi oczami, które wprowadzały mnie w zawstydzenie.
-Czy na tej imprezie, czy między nami do czegoś doszło?-pytałam obawiając się odpowiedzi.
Patrzyłam na chłopaka a on patrzył na mnie. Chwila stawała się coraz dłuższa po czym on uśmiechnął się i dodał:
-Nie, nie. Spokojnie do niczego nie doszło. Ale o mały włos. Gdyby nie to, że zasnęłaś to pewnie coś by się wydarzyło.
W tym momencie kamień spadł mi z serca. Ucieszyłam się na wieść, że do niczego nie doszło i wreszcie miałam pewność kto jest ojcem. W końcu mogłam oznajmić Louisowi ta nowinę. Siedzieliśmy jeszcze z Liamem i odważyłam mu się wyznać całą prawdę. To że mi się podoba oraz też to że nie zostawię Louisa. Porozmawialiśmy sobie wyjaśniając wszystkie rzeczy. Postanowiliśmy zostać znajomymi, jednak dodał, że zawsze mogę na niego liczyć. Po 2 godzinach rozmowy udałam się z powrotem do domu. Miałam dosłownie 5 min jazdy. Wsiadłam, odpaliłam silnik i ruszyłam. Byłam tak szczęśliwa, że postanowiłam od razu zadzwonić do Louis. Wyciągnęłam telefon z torebki i wykręciłam numer.
-Cześć kochanie. Wpadnij do mnie dzisiaj, mam ci coś bardzo ważnego do po.....- i nagle poczułam mocne uderzenie a później już nic nie pamiętałam.
Perspektywa Darii:
Tamtego dnia, kiedy miałam się rozstać z Harrym na zawsze postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i zostałam z nim. Nie wiedziałam czy jutro czy za 2 tygodnie a może za 10 lat mnie zostawi ale zostałam z nim. Od razu z lotniska pojechaliśmy z daleka od Londynu, gdzieś nad morze. Mieścił się tam ogromny luksusowy dom a w promieniu 20 kilometrów nie było żadnych innych domów.
Przez całe 2 tygodnie nie odbieraliśmy żadnych telefonów, cieszyliśmy się tylko sobą. Całymi dniami leżeliśmy w łóżku lub chodziliśmy na spacery. Podczas tego czasu dużo dowiedziałam się o Harrym i zakochałam się w nim po same uszy. Nasza sielanka nie miała końca jednak do pewnego czasu, gdy wreszcie poczułam potrzebę zadzwonienia do Leny. Harry jeszcze spał a ja zabrałam telefon i wybrałam do niej numer.
-Cześć Lena, przepraszam że się nie odzywałam ale nie miałam czasu. Tyle się działo.
-O hejka!-usłyszałam pisk w słuchawce. Nareszcie zadzwoniłaś, tak się bałam i strasznie za tobą płakałam jednak Zayn był przy mnie i mnie pocieszał.
-Mam dla ciebie niespodziankę. Ale teraz muszę już kończyć. Odezwę się jeszcze-dążyłam usłyszeć jeszcze w telefonie ,, Poczekaj" jednak było za późno bo nacisnęłam czerwoną słuchawkę i się rozłączyło. Następnie wyłączyłam telefon i wróciłam do Harrego, które spał w łóżku nago. Położyłam się obok niego i zaczęłam go gryźć po uchu.Harry otworzył oczy, odwrócił głowę w moja stronę i zaczął mnie całować.
Perspektywa Leny
Wreszcie dzisiaj otrzymałam telefon od Darii. Nareszcie usłyszałam jej głos. Tak czekałam na jej telefon. Trochę mnie od zdziwił jednak cieszyłam się. Zastanawiało mnie tylko jedno co to za niespodzianka. Siedziałam w salonie rozmyślając nad tymi sprawami i nagle otrzymałam telefon:
-Dzień dobry tu pielęgniarka ze szpitala St Thomas' Hospital. Czy rozmawiam z Leną Smith?
Momentalnie mój oddech stał się szybszy i nie równomierny.
-Tak przy telefonie.
-Proszę przyjechać do szpitala. Została przywieziona nie jaka Klaudia Smith, czy to pani siostra?
Łzy mi napłynęły do oczu i nie wiedziałam co mam odpowiadać.
-Tak, ale co się stało?-pytałam próbując się czegoś dowiedzieć.
-Proszę przyjechać natychmiast. Nie możemy udzielać informacji przez telefon.
Rozłączyłam się, zabrałam kurtkę i zadzwoniłam po taksówkę. Po 5 minutach taksówka już czekała wsiadłam do niej i wyruszyłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz