-Proszę.
Po chwili otworzyły się drzwi i zza drzwi wychyliła się głowa. Był to Louis.
-Cześć kochanie-przywitał mnie wchodząc do pokoju przy czym rzucił się na łóżko i pocałował mnie w usta.
-Hej, a co ty tak pukasz?
-A bo nie wiedziałem czy nie będę przeszkadzał. No dobra tak na prawdę to widziałem, że spałeś i chciałem cię obudzić.
-Dobra głupolu, nie tłumacz się już-przytuliłam go do siebie.
-Jak po imprezie? Widzę, że się pobalowało, wtedy gdy ja ratowałem mamę-powiedział z ironia.
-Impreza była świetna i żałuj, że cię nie było, ale strasznie mi się chce spać.
Wtuliłam się jeszcze bardziej w jego ramiona i poczułam jak moje myśli ulatują, powieki stają się coraz cięższe a ciało staje się bezwładne.
Perspektywa Leny:
Leżeliśmy z Zaynem wtuleni w siebie. Dzisiaj pierwszy raz nasze ciała stał się jednościom, nie ukrywam cieszyłam się tym faktem. Tym potwierdziliśmy naszą miłość.
-Kochanie, ja już będę się zbierał. Musze jeszcze coś dzisiaj załatwić-chłopak wstał, założył ubrania, pochylił się nade mną i pocałował mnie jeszcze na pożegnanie. Chwyciłam go za szyję i nie chciałam puścić.
-Kochanie, naprawdę muszę już iść.
Pocałował mnie jeszcze raz i wyszedł. Zrobiło mi się trochę pusto bez niego jednak jak mus to mus. Postanowiłam, że się trochę ogarnę. Wstałam z łóżka, zabrałam ubrania i poszłam do łazienki.
Perspektywa Darii
Była już 13:00 a o 20:00 miałam samolot. Leżałam Harremu na klacie a on bawił się moimi włosami. Myślałam o tym, że za kilka godzin już nie będzie takiej sytuacji. Będę siedziała sama w samolocie lecąc do Kanady, a obok mnie nie będzie Harrego. Zrobiło mi się smutno, ze aż łza z oczu mi popłynęła.
-Ej, kochanie. Co się dzieje?-pytał ocierając łzę spływającą po moim policzku.
-Nie, tylko.... Wszystko w porządku-próbowałam oszukać loczka, jednak nie udało mi się to, bo pomimo tego że znamy się tak krótko on zna mnie jak mało kto.
Chłopak podniósł się, spojrzał mi w oczy i dodał:
-Skoro nie chcesz jechać, to nic na siłę. Zostań tu z nami. Możesz się nawet wprowadzić do mnie-mówił spokojnie swoim urokliwym głosem.
-Kochany jesteś, ale muszę jechać wujek czeka na mnie już. Musze zaraz do niego zadzwonić, o której mam samolot i zacząć się pakować. Pomożesz mi ?
Loczek nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się i pocałował mnie. Oznaczało to, że sory kochanie ale muszę iść. Wstałam z łóżka a on zrobił dokładnie to samo. Zabrałam kilka rzeczy i poszłam do łazienki. Harry wszedł tam razem ze mną i wzięliśmy razem kąpiel.
A ubrana byłam tak:
Perspektywa Klaudii
Po kilku godzinach wstałam a Louis jeszcze spał. Musiałam ogarnąć się gdyż obiecałam Darii, że ją odwiozę. Zachowywałam się cicho by go nie obudzić. Zabrałam kilka rzeczy i poszłam do łazienki.
Po kilkudziesięciu minutach wyszłam a Louis już nie spał. Przeglądał coś na laptopie.
-Kochanie co to za Liam?-spytał się.
-Jaki Liam? -pytałam zdziwiona.
-No ten, zobacz zdjęcie jest tutaj jego razem z tobą i dziewczynami.
Spojrzałam na zdjęcie i pomału zaczęłam sobie przypominać. Przypomniałam sobie każdy szczegół, także to że byłam z nim w kuchni i że byłam naga. W momencie moje serce zaczęło mocniej bić. Nie to nie mogła być prawda. Nie mogłam się przecież z nim przespać. Jednak wszystko na to wskazywało. Momentalnie nogi mi się ugięły i usiadłam na łóżku.
-Klaudia wszystko w porządku?
-Tak-wymamrotałam.
Perspektywa Darii
Harry wyszedł a ja zostałam sama. Powiedział jednak, że mnie podwiezie na lotnisko i tam się ze mną pożegna, z jednej strony się cieszyłam jednak z drugiej będzie to moje najgorsze pożegnanie.
Dokańczałam pakownie gdy na zegarze wybiła 17:00. Zabrałam swoją walizkę na dół, gdzie czekała już na mnie Klaudia z Louisem oraz Lena. Po chwili dobiegł dźwięk dzwonka do drzwi.
-To Harry-rzuciłam i pobiegłam otworzyć drzwi.
Otworzyłam drzwi i tak jak myślałam w drzwiach zastałam Harrego. Od razu rzuciłam mu się na szyję.
On nie protestował bo wiedział, że już za chwile rozstaniemy się i być może nie zobaczymy się już nigdy.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz