czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 6

........Louis.
-Louis co ty tu robisz?-krzyknęłam przestraszony zaświecając lampkę i w tym samym momencie zagrzmiało.
-O fuck.! Chyba pomyliłem pokoje.
-No raczej!
I właśnie w tym momencie do pokoju wpadła Klaudia.
-Co się tu dzieje? Louis co ty tu robisz?
-Kochanie, to nie tak jak myślisz. Pomyliłem pokoje, gdy wychodziłam na górę jak zachciało mi się pić. Przepraszam.
-Louis! W tej chwili do pokoju-krzyczała rozzłoszczona Klaudia.
Jednak po chwili wybuchnęła śmiechem i przeszła jej złość. Wszyscy wróciliśmy do swoich pokoju włącznie z Louisem i poszliśmy spać. Rano obudził mnie zapach jajecznicy, który rozniósł się po całym domu. Wstałam z łóżka i jeszcze w piżamie poszłam do Leny sprawdzić jak się czuje. Weszłam jednak w pokoju jej nie było. Wróciłam do pokoju ubrałam się i zeszłam do kuchni.

W kuchni zastałam uśmiechniętą Lenę, która szykowała jajecznice. 
-Dzień dobry, jak się czujesz?
-Hej, dobrze. Dziękuję że się wczoraj mną zajęłaś. Naprawdę dziękuje.
-Nie ma za co. A znalazłaś ten portfel?
-Nie i właśnie chciałam cię prosić o to byś szła ze mną policję i zgłosiła kradzież.
-Okej, nie ma sprawy. Tylko dzisiaj musimy zamówić mi ten bilet.
-Naprawdę musisz lecieć do Kanady, nie mogłabyś tu zostać. 
-Nie no, przecież nie mogę wam siedzieć na głowie, wujek z reszta czeka na mnie.
-Aha, ale jeszcze o tym porozmawiamy, a teraz siadaj i jedz.
-O jak ładnie pachnie. A Klaudia już wstała?-pytałam.
-Tak, już dawno. Ody dwoje musieli gdzieś jechać, ale powiedzieli że za niedługo wrócą.
-Jakieś plany na dzisiaj ?
-W sumie to nie, tylko musimy iść na ta policję.
-A później zamówić bilet.
-Daria, daj spokój z tym biletem. Zostań tu u nas. Tak fajnie jest. Wreszcie się nie nudzę, Klaudii całymi dniami nie ma.
-Nie no, serio wujek na mnie czeka i nie może się doczekać kiedy wreszcie mnie zobaczy.
-Teraz dam ci spokój, ale jeszcze o tym porozmawiamy. Zabieraj się do jedzenia bo zaraz wystygnie.
Oby dwie usiadłyśmy i zaczęłyśmy jeść. W połowie posiłku przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-wyrwała się Lena. A ty kończ to jedzenie.
Lena poleciała i otworzyła drzwi. Nagle z korytarza dobiegł krzyk.
-Aaa... Co ty tu robisz? W ogóle jak się tu znalazłeś-krzyczała dziewczyna-śledziłeś mnie?
Nie wiedziałam co się dzieje więc pobiegłam do niej.
-Lena, wszystko okej?-pytałam przerażona.
-Tak. nie nic nie jest okej. Pamiętasz jak ci wczoraj opowiadałam o tym zdarzeniu to jest właśnie ten chłopak.
-Nie bój się nic ci nie zrobię. Mam na imię Zayn i chciałem zwrócić ci twój portfel. Wczoraj jak upadła ci torba, rozsypała się i wypadł z niej portfel. Chciałem g po prostu zwrócić. 
-Dobrze Daria, idź kończyć jedzenie a ja porozmawiam z nim.
Wróciłam jak mi Lena kazała i dokańczałam śniadanie.                                                                       Perspektywa Leny:
Bałam się jednak byłam szczęśliwa. Tak głupio to zabrzmi jednak ucieszyłam się że go zobaczyłam. Motyli z brzuchu znów powróciły jednak złość przeważała.
-Proszę, nic z niego nie ruszałem. Sprawdziłem tylko adres by móc ci go oddać. Jeśli mi nie wierzysz to sprawdź sobie.
-Może to dziwne ale wierzę ci. 
-Lena, czy miałabyś ochotę na kawę?-spytał mulat z błyskiem w oku.
-Nie, sory ale nie. Jakoś dzisiaj się źle czuję. A teraz muszę już iść-i zamknęłam chłopakowi drzwi przed nosem. 
Wróciłam do kuchni usiadłam przy stole i kończyłam śniadanie.
Perspektywa Darii:
-Wszystko okej?-pytałam.
-Właśnie o to chodzi, że tak. Wszystko jest okej. Nawet nie potrafię być na niego zła. W sumie to nie mam za co okazał się być bardzo miły że przyniósł mój portfel do domu. Wczoraj to co się wydarzyło to w sumie sama chciałam, jednak się powstrzymałam.
-Lena, spokojnie. Wszystko się ułoży. Chodźmy do kina.
-Nie, tylko nie kino. A może tak pizza?
-Dobrze, cokolwiek chcesz. Przytuliłam ją, pomimo że znałyśmy się zaledwie 2 dni stała się moją przyjaciółką, której nigdy nie miałam. Poszłyśmy się przebrać. Po 20 minutach spotkałyśmy się przy wyjściu.
Ja ubrana byłam tak ponieważ pogoda dzisiaj była chłodna.

A Lena tak:



Wyszłyśmy z domu a kierowca już czekał. Zawiózł nas pod jakąś ulubiona pizzerię Leny. Wysiadłyśmy i weszłyśmy do środka. Na pierwszy rzut oka pomieszczenie było bardzo przytulne.

 Zajęłyśmy miejsca i podeszła pod nas kelnerka. Zamówiłyśmy duża Margaritę. Czas oczekiwania zleciał nam na rozmawianiu. Dowiedziałam się że rodzicie Leny i Klaudii byli bogaci, mieli własna firmę i teraz tą firmę przejęły dziewczyny, jednak zajmuję się nią siostra ich mamy. Tych wiadomości było jeszcze bardzo wiele jednak nie zdołałam wszystkich zapamiętać. Nagle, rozmowę  przerwał nam jakaś osoba. Spojrzałyśmy w górę i zobaczyłyśmy Harrego niosącego pizzę.
-Cześć dziewczyny. Co za miłe spotkanie.
-Cześć Harry-odpowiedziałyśmy równocześnie.
Harry patrzył na mnie z uśmiechem od ucha do ucha. Harry był bardzo fajnym chłopcem jednak nie myślałam wtedy żeby mógł być moim chłopakiem. Był fajnym kolega. 
-Wy zamawiałyście Margaritę?
-Tak.
-Proszę to dla was-Harry odszedł a my zaczęłyśmy jeść. 
Nagle Lena zorientowała się że zapomniała zabrać telefon. Więc postanowiła po niego wrócić. Ja zostałam sama i niespodziewanie usiadł obok  mnie Harry. 
-Gdzie Lena?
-Poszła bo telefon bo zapomniała go wziąć.A ty nie powinieneś pracować?
-Ta restauracja należy do mnie wiec mogę robić sobie przerwę kiedy chce.
Uśmiechnęłam się ponieważ głupio mi się trochę zrobiło.
-Tak w ogóle to bardzo smaczna pizza.
-Cieszę się że ci smakuje-powiedział uśmiechnięty Harry i w tym momencie zauważyłam na jego policzkach słodkie dołki w których się niemal zakochałam- poczekaj pobrudziłaś się.
Harry zaczął delikatnie zaczął ocierać moją buzię przez co poczułam się trochę skrępowana. Nasze oczy się spotkały a jego ręka zawędrowała na moja szyję. Coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie. Momentalnie poczułam jego perfumy które kusiły swoim zapachem. Moje serce zaczęło coraz mocniej bić a oddech stał się szybszy. Zamknęłam oczy i poczułam motylki w brzuchu. Nagle nasze usta się spotkały. Zaczęliśmy delikatnie muskać swoje wargi. Następnie moje palce dobrowolnie wplotły się w jego kręcone włosy. W pewnym momencie otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że wszyscy ludzie obecni w restauracji zaczęli wgapiać się w nas. Momentalnie przestałam, zaczerwieniłam się i spuściłam głowę. Harry nie wiedział co się stało jednak nawet o to nie pytał.
-Muszę już iść, ponieważ muszę zarezerwować bilet lotniczy do Kanady. To cześć-wybiegłam z restauracji a Harry za mną jednak wsiadłam w taksówkę i odjechałam. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz