-Jutro mój samolot ląduje o 15:00.
-Dobrze, na lotnisko przyjadę z Mają a Klara zostanie z Jasiem w domu by przygotować obiad. Pokój już na ciebie czeka. Tak się nie mogę doczekać twojego przybycia.
-Ja też ale teraz muszę kończyć bo jeszcze zostało mi do spakowania kilka rzeczy. To do jutra.
-Pa...
Rozłączyłam się i do walizki dołożyłam ostatnie rzeczy. Zasunęłam walizkę i wsunęłam ją pod okno by nie zajmowała miejsca. Nim się obejrzałam była już 18:45 więc poszłam zrobić kolację. Zjadłyśmy z babcią, pozmywałam i poszłam wziąć kąpiel, by wcześniej się położyć gdyż jutro ciężki dzień przede mną. Zabrałam potrzebne rzeczy, telefon i poszłam do łazienki. Odkręciłam kurki, zdjęłam ubranie, włączyłam muzykę i zanurzyłam się w wannie pełnej wody z pianą. Kąpałam się 30 min po czym wyszłam, wytarłam się, ubrałam piżamę i położyłam się do łóżka. Byłam strasznie podekscytowana co przeszkadzało mi w zaśnięciu jednak po kilkudziesięciu minutach wreszcie się udało. Wyjeżdżając do Kanady niczego nie traciłam, gdyż nie miałam tutaj za wielu znajomych. Rano obudził mnie dzwonek budzika, który nastawiłam aby nie zaspać. Wstałam nałożyłam na siebie ubrania, które naszykowałam i poszłam jeść śniadanie. Po śniadaniu sprawdziłam czy aby wszystko spakowałam, zadzwoniłam po taksówkę, pożegnałam się z babcią i wyszłam z walizką przed dom. Nie musiałam długo czekać nim taksówka przyjechała. Zawiozła mnie ona na lotnisko. Zatrzasnęłam drzwi i udałam się na odprawę. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam ze dochodzi 13:00, godzina o której mój samolot wylatuje. Zaczęłam się denerwować myląc całkowicie drogę. Nie patrzyłam na tabliczki, biegłam tam gdzie podążali ludzie. Nie wiedziałam czy idę dobrą drogą czy nie jednak wiedziałam że jeśli się nie pośpieszę to stracę szansę. Biegłam już prawie wchodząc do tunelu, gdy nagle wpadłam na stewardese. Zbierała ona bilety a ja jej rozsypałam.
- Przepraszam, ale strasznie się spieszę. Nie zauważyłam Pani.
- Nic nie szkodzi. Proszę pospieszyć się bo samolot zaraz odlatuje. Czy ma Pani bilet ?
-Tak, jest tu gdzieś wymieszany jednak znalezienie go trochę potrwa.
- Dobrze proszę już iść.
Biegłam długim tunelem gdzie na końcu widać już było światło. Przy wyjściu z tunelu czekaj mężczyzna, który odebrał ode mnie walizkę. A ja weszłam schodami na pokład samolotu i zajęłam miejsce obok dość przystojnego mężczyzny. Wyjęłam z torebki telefon i słuchawki, zapięłam pas, założyłam słuchawki, odwróciłam głowę w stronę okna i zatopiłam wzrok w dal. Słyszałam tylko i wyłącznie piosenkę która dobiegała w słuchawka a przez myśl przebiegało mi tysiące myśli dotyczącego mojego dalszego życia. W pewnym momencie poczułam, że tracę kontakt, powieki są coraz cięższe a muzyka cichnie. Zasnęłam, byłam tak wykończona, że nawet nie wiem w którym momencie to nastąpiło. Nagle poczułam lekkie szturchnięcie była to stewardessa.
- Proszę Panią, proszę się obudzić jesteśmy na miejscu.
-Ale jak to kiedy. Dobrze już wychodzę.
Zabrałam ze sobą wszystkie rzeczy i wysiadłam. Schodząc po schodach trochę coś mi nie pasowało To nie przypominało Kanady. Jednak nigdy tam nie byłam i nie wiedziałam dokładnie czego mogę się spodziewać. Zeszłam ze schodów i udałam się do tunelu by odebrać bagaż. Nagle zobaczyłam na budynku napis London City Airport. Jak to London??????. Nie mogłam uwierzyć. Otwarłam szeroko buzię ze zdziwienia i udałam się bagaż. Zabrałam bagaż i podeszłam do starszej Pani, która siedziała na ławce.
-Przepraszam, gdzie ja jestem?
- I don't understand.
-Przepraszam, gdzie ja jestem?- spytałam ponownie jednak teraz w języku angielskim.
-Jest Pani w Londynie.
Patrzyłam na nią ze zdziwieniem i nie wiedziałam co mam robić. Podziękowałam i udałam się na zewnątrz, gdyż była piękna pogoda. Usiadłam przed lotniskiem na ławce i zaczęłam przeklinać, oczywiście w języku polskim. Obok mnie przechodziło setki ludzi, którzy patrzyli na mnie jednak dla mnie się to nie liczyło. Siedziałam zapłakana z rękami na twarzy i nie wiedziałam co mam robić. Nagle zobaczyłam przed sobą dwa cienie. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam dwie dziewczyny.
-Cześć-powiedziała ciemna blondynka. Coś się stało? Jak możemy ci pomóc?-o dziwo dziewczyna mówiła do mnie w języku polskim.
- Pomyliłam samoloty i zamiast lecieć do Kanady przyleciałam tutaj. Nie mam tu nikogo nie za bardzo nie wiem co mam robić.
- Nie martw pomożemy ci- odparła druga dziewczyna z ciemnymi włosami. Ja mam na imię Klaudia i mam 19 lat a to jest moja siostra Lena i ma 16 lat. A ty jak masz na imię?
- Jestem Daria i mam 16 lat.
- Chodź z nami bo sama raczej sobie nie poradzisz.
-Nie poszukam jakiegoś hotelu i zadzwonię do wujka bo pewnie się martwi.
- Nie ma mowy. Idziesz z nami.
- A nie będzie to problem dla was i dla waszych rodziców?
- Nie, mieszkamy sami. Nasi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej i ja opiekuję się Leną.
- Przepraszam że zapytałam.
- Nie szkodzi dla nas to jest już zamknięty rozdział i pogodziłyśmy się z tym. A teraz nie marudź tylko dzwoń do wujka i powiedz, że wszystko jest w porządku.
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam. Na szczęście się dodzwoniłam i wyjaśniłam wszystko. Następnie Klaudia złapała taksówkę, wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy. Droga długo nie trwała. Już po 10 min byłyśmy na miejscu. W drodze pytałam jak one się tam znalazły a Lena wytłumaczyła mi że wracały z Manchesteru. Trochę mnie to zdziwiło że pomimo iż mieszkają same mają pieniądze na to by lecieć do innego miasta w Londynie jednak teraz to nie było ważne. Taksówka zatrzymała się pod ogromnym białym domem wokół którego był ogromny ogród. Brama się otworzyła i weszłyśmy. Zaparło mi dech w piersiach. Weszłyśmy do środka i znów ogarnęło mnie wielkie zdziwienie. Dom był cudowny, nigdy piękniejszego nie widziałam. Za nami wszedł mężczyzna, który wniósł moją walizkę.
- Lena pokaże ci resztę domu a ja pójdę do naszej pokojówki i powiem żeby przygotowała ci pokój.
Tak jak powiedziała Klaudia tak też zrobiła. Ona poszła a Lena zabrała mnie na taras za domem, na którym mieścił się ogromny basen.
Pomyślałam szczęście w nieszczęściu. Po chwili dołączyła do nas Klaudia i powiedziała, że pokój już jest gotowy. Weszłyśmy do środka i pokazały mi dokładnie gdzie co jest. Na końcu zaprowadziły mnie do mojego pokoju. Był on przytulny i bardzo ładny.
-Teraz się rozgość a tamte drzwi są do łazienki. Ręczniki powinny być w środku a my idziemy także się odświeżyć. Kolacja powinna być za jakąś godzinkę.
-Dziękuje nie wiem co bym bez was zrobiła.
Dziewczyny wyszły i zamknęły za sobą drzwi. Ja wypakowałam swoje rzeczy, poszłam do łazienki, wzięłam prysznic a po prysznicu rzuciłam się na łóżko i nawet nie wiem w którym momencie zasnęłam.
-Tak, jest tu gdzieś wymieszany jednak znalezienie go trochę potrwa.
- Dobrze proszę już iść.
Biegłam długim tunelem gdzie na końcu widać już było światło. Przy wyjściu z tunelu czekaj mężczyzna, który odebrał ode mnie walizkę. A ja weszłam schodami na pokład samolotu i zajęłam miejsce obok dość przystojnego mężczyzny. Wyjęłam z torebki telefon i słuchawki, zapięłam pas, założyłam słuchawki, odwróciłam głowę w stronę okna i zatopiłam wzrok w dal. Słyszałam tylko i wyłącznie piosenkę która dobiegała w słuchawka a przez myśl przebiegało mi tysiące myśli dotyczącego mojego dalszego życia. W pewnym momencie poczułam, że tracę kontakt, powieki są coraz cięższe a muzyka cichnie. Zasnęłam, byłam tak wykończona, że nawet nie wiem w którym momencie to nastąpiło. Nagle poczułam lekkie szturchnięcie była to stewardessa.
- Proszę Panią, proszę się obudzić jesteśmy na miejscu.
-Ale jak to kiedy. Dobrze już wychodzę.
Zabrałam ze sobą wszystkie rzeczy i wysiadłam. Schodząc po schodach trochę coś mi nie pasowało To nie przypominało Kanady. Jednak nigdy tam nie byłam i nie wiedziałam dokładnie czego mogę się spodziewać. Zeszłam ze schodów i udałam się do tunelu by odebrać bagaż. Nagle zobaczyłam na budynku napis London City Airport. Jak to London??????. Nie mogłam uwierzyć. Otwarłam szeroko buzię ze zdziwienia i udałam się bagaż. Zabrałam bagaż i podeszłam do starszej Pani, która siedziała na ławce.
-Przepraszam, gdzie ja jestem?
- I don't understand.
-Przepraszam, gdzie ja jestem?- spytałam ponownie jednak teraz w języku angielskim.
-Jest Pani w Londynie.
Patrzyłam na nią ze zdziwieniem i nie wiedziałam co mam robić. Podziękowałam i udałam się na zewnątrz, gdyż była piękna pogoda. Usiadłam przed lotniskiem na ławce i zaczęłam przeklinać, oczywiście w języku polskim. Obok mnie przechodziło setki ludzi, którzy patrzyli na mnie jednak dla mnie się to nie liczyło. Siedziałam zapłakana z rękami na twarzy i nie wiedziałam co mam robić. Nagle zobaczyłam przed sobą dwa cienie. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam dwie dziewczyny.
-Cześć-powiedziała ciemna blondynka. Coś się stało? Jak możemy ci pomóc?-o dziwo dziewczyna mówiła do mnie w języku polskim.
- Pomyliłam samoloty i zamiast lecieć do Kanady przyleciałam tutaj. Nie mam tu nikogo nie za bardzo nie wiem co mam robić.
- Nie martw pomożemy ci- odparła druga dziewczyna z ciemnymi włosami. Ja mam na imię Klaudia i mam 19 lat a to jest moja siostra Lena i ma 16 lat. A ty jak masz na imię?
- Jestem Daria i mam 16 lat.
- Chodź z nami bo sama raczej sobie nie poradzisz.
-Nie poszukam jakiegoś hotelu i zadzwonię do wujka bo pewnie się martwi.
- Nie ma mowy. Idziesz z nami.
- A nie będzie to problem dla was i dla waszych rodziców?
- Nie, mieszkamy sami. Nasi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej i ja opiekuję się Leną.
- Przepraszam że zapytałam.
- Nie szkodzi dla nas to jest już zamknięty rozdział i pogodziłyśmy się z tym. A teraz nie marudź tylko dzwoń do wujka i powiedz, że wszystko jest w porządku.
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam. Na szczęście się dodzwoniłam i wyjaśniłam wszystko. Następnie Klaudia złapała taksówkę, wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy. Droga długo nie trwała. Już po 10 min byłyśmy na miejscu. W drodze pytałam jak one się tam znalazły a Lena wytłumaczyła mi że wracały z Manchesteru. Trochę mnie to zdziwiło że pomimo iż mieszkają same mają pieniądze na to by lecieć do innego miasta w Londynie jednak teraz to nie było ważne. Taksówka zatrzymała się pod ogromnym białym domem wokół którego był ogromny ogród. Brama się otworzyła i weszłyśmy. Zaparło mi dech w piersiach. Weszłyśmy do środka i znów ogarnęło mnie wielkie zdziwienie. Dom był cudowny, nigdy piękniejszego nie widziałam. Za nami wszedł mężczyzna, który wniósł moją walizkę.
- Lena pokaże ci resztę domu a ja pójdę do naszej pokojówki i powiem żeby przygotowała ci pokój.
Tak jak powiedziała Klaudia tak też zrobiła. Ona poszła a Lena zabrała mnie na taras za domem, na którym mieścił się ogromny basen.
Pomyślałam szczęście w nieszczęściu. Po chwili dołączyła do nas Klaudia i powiedziała, że pokój już jest gotowy. Weszłyśmy do środka i pokazały mi dokładnie gdzie co jest. Na końcu zaprowadziły mnie do mojego pokoju. Był on przytulny i bardzo ładny.
-Teraz się rozgość a tamte drzwi są do łazienki. Ręczniki powinny być w środku a my idziemy także się odświeżyć. Kolacja powinna być za jakąś godzinkę.
-Dziękuje nie wiem co bym bez was zrobiła.
Dziewczyny wyszły i zamknęły za sobą drzwi. Ja wypakowałam swoje rzeczy, poszłam do łazienki, wzięłam prysznic a po prysznicu rzuciłam się na łóżko i nawet nie wiem w którym momencie zasnęłam.
Świetny ! Czekam na nastepne rozdziały ! ; DD
OdpowiedzUsuń